Marcin Świetlicki Muzyka środka Zdjęcia na okładce i zdjęcia autora: Andrzej Georgiew. Opracowanie graficzne: Frakcja R Biblioteka Poetycka Wydawnictwa a5, T. 52 Kraków 2006 Format A-5, s. 64, oprawa broszurowa ze skrzydełkami, szycie nićmi, papier Vega 90 g. ISBN: 83-85568-80-8 (cena detaliczna: 19.00)
Świetlicki od lat opowiada o doznaniu rzeczywistego świata. Stara się pilnować prawdy życia – niepewnej, niejasnej. Chce bronić jej przed zjawą prawdy – zarozumiałą, pewną swoich racji i praw. Z tego poczucia elementarnej powinności poezji wyrasta „Muzyka środka”. W nim ma swoje źródło przejmująca, zimna czułość, z jaką poeta patrzy na nieostre kontury rzeczy, wsłuchuje się w odgłosy dobiegające z wewnątrz istnienia, zza okna uchylonego w ciemność.
PAWEŁ PRÓCHNIAK „Tygodnik Powszechny”
Trudno nie zauważyć, iż „Muzyka...” jest tomem rozrachunkowym, że żegnamy się w nim z wieloma cechami dawnej poezji autora „Zimnych krajów”. Nie ma tu już charakterystycznej mieszaniny zadziorności, buńczuczności, zgrywy, błaznującego buntu. Gest sprzeciwu traci swoją siłę. W jednym z kilku zapisów określonych tytułem Jedna linijka przeciwko czytamy: \"I tak już można w nieskończoność, bardzo dziękuję.\" Ten, który kiedyś triumfalnie zaprzeczał, dziś nie ma już na to siły. Spod maski wygląda zmęczona, smutna twarz.
ANDRZEJ FRANASZEK „Gazeta Wyborcza”
Jest to książka w znacznej mierze autotematyczna, ale nie autobiograficzna („Te autobiografizmy/się wreszcie już skończyły, /a na nowe to jeszcze/wcale nie zarobiłem” – „Ja latam”). Świetlicki dość jawnie objaśnia jedną ze swych fundamentalnych strategii, którą stosował konsekwentnie od początku twórczości. Chodzi o to, co, zapożyczając się u niego samego, nazwałbym poetycką „nieprzysiadalnością”. Pisarstwo Świetlickiego żywi się negatywnością i stąd owa szorstkość wierszy, które cierpienia, bólu, samotności egzystencjalnej, krachu uczuć nie chcą oswajać ani łagodzić. Reakcją jest tu gniew, heroiczna – choć niewypowiedziana wprost – niezgoda na świat kogoś, kto pocieszanie przez literaturę uważa za łatwiznę. „Nie ma/pogody, jest/w gardle pięść. Są/zimne poty” – powiada w tytułowym wierszu, a wyznanie to można uznać za rodzaj poetyckiego credo. JAROSŁAW KLEJNOCKI „Polityka”
|