Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  Zachwyt i wstręt 

Data dodania: 2011-10-17

Zachwyt i wstręt

fot. Mariusz Kubik

Z JULIĄ HARTWIG rozmawia AGNIESZKA WOLNY-HAMKAŁO


Układ książki to sprawa bardzo delikatna. I bardzo ważna: w jakiej kolejności czyta się wiersze. Chociaż są osoby, które czytają jak popadnie: tu otworzy, tam otworzy. Mają prawo.

AGNIESZKA WOLNY-HAMKAŁO: Poeta, poetka to jest rola społeczna? Czuje pani jakieś powinności, obowiązki związane z tą rolą?
JULIA HARTWIG: To jest pytanie zasadnicze i dosyć trudne. Jestem przygotowana na to, że ktoś będzie czytał te wiersze i pojmie je w taki czy w inny sposób. Ich problematyka dotyczy także wielu moich czytelników, więc nie mogę lekkomyślnie wpadać w poezję. Chociaż od czasu do czasu mam ochotę, żeby o wszystkim zapomnieć i napisać słowo wolne. Czy mam poczucie obowiązku, zależności? Czy pisząc o tym myślę? Tak. To nigdy nie jest na początku pisania, ale kiedy zbliżam się ku jakiejś refleksji końcowej – zawsze w jakiś sposób wiersze kontroluję.

 

Czuje pani, że ktoś – publiczność, media – wymaga od pani określonych zachowań, diagnoz dotyczących mechanizmów współczesnej kultury albo komentarza politycznego?
Nie. Nie daję się wciągnąć w takie konieczności. Obawiam się zawsze, że mogłyby być zawalidrogą. Bo ja się dosyć zmieniam poetycko. Przypuszczam, że moje wiersze są zawsze rozpoznawalne – od początkowych, które były pełne świata zmysłowego, pełne zachwytu, przeszłam w tym ostatnim tomie do refleksji, pozbyłam się dużej ilości przymiotników. Poezja stała się bardziej obnażona. I właściwie tego chcę. Chociaż szkoda mi czasem, że mniej okazuję tego zachwytu, który we mnie w pewnym sensie pozostał. Z jednej strony zachwyt, a z drugiej jednak wstręt do różnych rzeczy. Chociaż, kiedy ktoś kiedyś powiedział, że moje wiersze są pełne rozpaczy – to się przed tym broniłam. Wydaje mi się, że wiersze nie powinny być pełne rozpaczy. Ona może w nich być, ale to się nie może przekładać na życie.

Na ile te wiersze to są pani przekonania? Na ile mówi w nich pani sama?
Mówię ja. I z tego się rodzi poczucie odpowiedzialności. Gdybym powtarzała jakieś prawdy ogólne, mogłabym to zwalić na kogoś innego.


Więcej na www.dwutygodnik.com

opracowanie Prekursor