Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  ZDANIE POETYCKIE 

Data dodania: 2018-12-20

ZDANIE POETYCKIE

Okładka tomu

O tomie " Mediany" w najnowszym Kwartalniku Artystycznym pisze Leszek Szaruga


Zabierając się do lektury najnowszego tomu Krzysztofa Siwczyka warto sobie przypomnieć, jakie są średnie zarobki, czym się różnią od dominanty, która jest najczęściej wypłacanym wynagrodzeniem, a czym od mediany czyli zarobku, którego wartość to wypośrodkowanie między najwyższym i najniższym przychodem z pracy. W czasie lektury przyda się przede wszystkim wiedza o tym, że mediana to środek wyznaczany przez najniższe i najwyższe wartości. O tyle to istotne, że właśnie o wartości tu, jak w każdej godnej tego miana poezji chodzi. Tom zatytułowany Mediany kieruje zatem uwagę na trzy wskaźniki: wartość najwyższą, najniższą oraz właśnie medianę. Jeśli mamy do czynienia z wartościami 21, 9, 7, 4, 1, to średnia wynosi 8,40 (21+9+7+4+1=42; 42:5=8,40), mediana natomiast 11 (21+1=22; 22:2=11). W zasadzie proste, ale co to ma wspólnego z tymi wierszami?
Zajrzyjmy do tytułowego utworu, do tego pisanego szeroką frazą 26-wersowego zdania, z którego niemal nie sposób wykroić zachowującego autonomię cytatu, chyba że za taki uznać wers mówiący o miejscu akcji, w jakim znajduje się adresat wypowiedzi:

w kraju, o którym wiesz tyle, co o stanie wód
 
Nie wiadomo wszakże czy jest to wskazanie na wystarczającą, czy zbyt małą wiedzę, być może bowiem informacja o stanie wód jest w tym wypadku najważniejsza, ale może też być bez znaczenia. To zmusza do śledzenia poczynań owego drugoosobowego bohatera:

oczodół wlepiony w leżak, na jakim układasz
pietę własnych pretensji kierowanych (…)
poza horyzont gminy (…)
patrząc przez szkło lampki (…)
drżysz (…),
masz przecież rodzinę,
potrzebny ci cud trwania, właśnie w tu i w teraz

 
Mamy zatem do czynienia z osobą płci męskiej (o tym ostatnim powiadamia informacja o stanie wód podawanym „ku górom, gdzie spędzałeś ferie marzeń”, lecz to nie jedyna osoba, ku której zwraca się podmiot tych wierszy: bywa, że jest to kobieta), dbałą o rodzinę, która drży o swój los. Gdy się więc zastanowić, co konstytuuje jej osobowość, wolno – zważywszy na tytuł wiersza i tomu – przypuszczać, że jest to stan między najwyższym, czyli takim, który sprawia, że o los się nie drży, a najniższym, za sprawą którego ów los jest przesądzony: mediana.

(...) warto przywołać słowa ze szkicu Iwony Smolki poświęconego poezji Siwczyka (...). Pisząc o lekturze tych wierszy podkreśla: „Czekają nas pułapki i rebusy, płynny tok zdania podrzędnie złożonego raz po raz zacina się, każe jeszcze raz przeczytać tekst. Wiersz jest konstruktem, zadaniem intelektualnym. Każda wypowiedź jest logicznie zamknięta, a jej przewodnia myśl domaga się ciągłych dookreśleń i uściśleń”. I rzeczywiście: te (w większości) jednozdaniowe utwory stanowią swoiste polimeryczne łańcuchy językowe o zmiennych, pulsujących przebiegach znaczeniowych, w których realność rozpoznań ulega nieustannej autokorekcie wymuszającej na czytelniku nieustanną samokontrolę. Pytanie o to, o czym mowa, okazuje się mniej istotne od pytania o sposób relacjonowania. I aż się prosi o zbadanie funkcjonalności Arystotelesowskiej definicji prawdy, która, jak wiadomo, dotyczy właśnie zdania: jakim konstruktem jest zdanie tworzące wiersz Siwczyka? Inaczej: czym jest zdanie poetyckie? I warto zadać sobie to pytanie w kontekście szkicu Leśmiana, w którym przeciwstawia on sobie dwa stanowiska: pierwsze, Peiperowskie, opowiadające się za mocą zdania, drugie zaś przeciwstawiające mu „magię słowa”. I może warto pokusić się o postawienie tezy o istnieniu magii zdania poetyckiego, spełniającego wymogi składniowe, gramatycznie poprawnego, lecz zarazem odsłaniającego utajone pod powierzchnią „rzeczywistości”, niepochwytne dla „badaczy owadzich nogów” zasady istnienia świata? O tym chyba mowa w wierszu "Tezy":

Wiedzieć, że należy się liczyć, podpatrywać
rozwój, nasłuchiwać, kiedy sen opuszcza przedświt
i pozostaje tak dużo do pochłaniania (...)
proste zadanie na temat, wyraźny obraz w lustrze, najpierwsze oblicze,
choć robiłem wiele, żeby wyprzeć, wiedzieć, ale nie uwierzyć,
jak już to nic nie robić, nie utrudniać, najważniejsze nie szurać.

Lustro, które się tu pojawia, to także lustro języka, w którym człowiek próbuje się rozpoznać, odnaleźć swe ludzkie „najpierwsze odbicie” oczyszczone z balastu codziennej krzątaniny, szurania, dreptania wokół „życiowych” spraw. Kim jest naprawdę? Tego, na szczęście, wyjawić niepodobna.

opracowanie Prekursor