Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Aktualności » Wydarzenia  W Ameryce - mówił Stanisław Barańczak - lubię rzeczy duże: wolność, poważne podejście do pracy, jazz i koszykówkę. Denerwują mnie drobne: hucpiarstwo polityków, głupota mass mediów i brak piłki nożnej 

Data dodania: 2018-10-22

W Ameryce - mówił Stanisław Barańczak - lubię rzeczy duże: wolność, poważne podejście do pracy, jazz i koszykówkę. Denerwują mnie drobne: hucpiarstwo polityków, głupota mass mediów i brak piłki nożnej

Okładka tomu

Adam Michnik poleca " Tablicę z Macondo". Fragment posłowia Joanny Szczęsnej w Gazecie Wyborczej.

BARAŃCZAK OKOLICZNOŚCIOWY

Co jest takiego szczególnego w „Tablicy z Macondo", że ten akurat zbiór esejów Stanisława Barańczaka wart jest dziś wznowienia w kształcie obmyślonym przez autora ponad ćwierć wieku temu? Czy wszystko tłumaczy podtytuł „Osiemnaście prób wytłumaczenia, po co i dlaczego się pisze"?
Tylko z pozoru „Tablica..." to silva rerum, worek, do którego autor wrzucił najróżniejsze wytwory i produkty swego amerykańskiego życia. Wszystkie eseje powstały w latach 1981-89 w USA, gdzie Stanisław Barańczak wraz z żoną i dwójką dzieci wylądował w marcu 1981 r. Tam zastał go stan wojenny i chcąc nie chcąc, musiał do grafiku wpisać również aktywność polityczno-polonijną, choć gdy jechał wykładać przez trzy lata na Harvardzie, miał nadzieję tego uniknąć i poświęcić się wyłącznie pracy naukowej i literackiej, tłumaczeniom i dydaktyce.
Opowiadała mi Anna Barańczak o pierwszym, inauguracyjnym wykładzie Staszka otwartym dla wszystkich, nie tylko dla studentów. Otóż szła z mężem przez kampus, aż tu nagle patrzą i oczom nie wierzą: mija ich maszerująca dziarsko grupa wysokich, dorodnych -jak to w Ameryce - kobiet zmierzających ewidentnie do tego samego gmachu co oni, do sali, gdzie Staszek ma mieć wykład bodaj o poezji Miłosza. A wszystkie... w paradnych strojach krakowskich. Takie były wtedy od niego oczekiwania i żeby nie wiem jak się Barańczak zarzekał, nie udawało mu się całkiem, zwłaszcza po wprowadzeniu stanu wojennego, od różnych powinności wymigać.
(...)
Jedynie esej tytułowy, owa rodem z Marąueza „Tablica z Macondo" (która w Barańczakowym spisie treści dostała podtytuł „Najkrótsza poetyka normatywna na użytek własny, w sześciu literach bez znaków diakrytycznych z dygresjami motoryzacyjno-metafizycznymi"), napisany został specjalnie do tego właśnie tomu. Opowiada w reportażowym trybie o kraju, gdzie tyle czasu spędza się za kierownicą, iż człowiek pokroju autora nie ma wyjścia: musi zacząć kolekcjonować napisy na tzw. spersonalizowanych tablicach rejestracyjnych, które projektuje sobie sam właściciel. Jego faworytką była tablica z napisem REAR, czyli TYŁ („Jakież w tych czterech znakach bogactwo znaczeń i funkcji" - zachwycał się).
(...)
Barańczak przy różnych okazjach powoływał się na słynne powiedzenie Goethego: „Alle meine Gedichte sind..." („Wszystkie moje wiersze to wiersze okolicznościowe"). Wjego przypadku dotyczyło to nie tylko poezji, lecz także prozy. Pisywał więc wstępy, przedmowy, posłowia, recenzje, krytyki, szkice, rozprawy, wygłaszał pogadanki, mowy i referaty, a nad wszystkim, co wychodziło spod jego pióra, unosił się duch naukowej wnikliwości i erudycji oraz eseistycznej lekkości i wdzięku. On sam potrafił wznosić najróżniejsze budowle z tych różnych „okolicznościowych" nieraz cegiełek. Niemal każdy z 18 esejów, z których składa się „Tablica z Macondo", ma swoje drugie życie, występuje w innym zestawie jego esejów, został opublikowany wjakiejś antologii czy książce z przekładami.
(...)

opracowanie Prekursor