Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  "Trudno byłoby żyć bez Ciebie w tym cholernym świecie" 

Data dodania: 2020-04-02

"Trudno byłoby żyć bez Ciebie w tym cholernym świecie"

Okładka tomu

"Nieskończenie wiele olśnień". O korespondencji Szymborskiej i Barańczaka w Nowych Książkach pisze Agnieszka Papieska

„Redakcja »Nurtu« byłaby ogromnie zaszczycona i zobowiązana, gdyby zechciała Pani powierzyć nam kilka swoich nowych utworów poetyckich. Bardzo cenimy Pani twórczość (...) i zależałoby nam na tym, aby powiększyć grono pism publikujących znakomite utwory najwybitniejszej poetki polskiej" - pisał w 1972 roku Stanisław Barańczak, redagujący dział literacki poznańskiego miesięcznika „Nurt", do Wisławy Szymborskiej. W ten sposób rozpoczęła się korespondencja trwająca cztery dekady.

Nie zachowała się w archiwum Barańczaka odpowiedź poetki, ale z jego kolejnego listu wiadomo, że była pozytywna (Szymborska nadesłała wiersz "Obmyślam świat") i niezdawkowa, jak można sądzić na podstawie słów: „Nigdy nie usłyszałem cenniejszej pochwały, niż ta, którą mnie Pani zaszczyciła". Nie wiadomo, czego dotyczyła pochwała: utworów poetyckich, przekładów czy prac krytycznych - za to dalsze stronice korespondencji obfitują w wyrazy uznania i podziwu przyszłej noblistki dla wszelkiej twórczej aktywności Barańczaka - jako tłumacza (między innymi wierszy Josifa Brodskiego i angielskiej poezji metafizycznej XVII wieku), poety, krytyka literackiego.
(...)
Wyjątkowość tej korespondencji polega na tym, że współtworzy ją dwoje ludzi obdarzonych nie tylko niespotykanym talentem, ale także wielkim duchem, a co za tym idzie - umiejących te cechy rozpoznać w drugim. W listopadzie 1992 roku Barańczak, pisząc Szymborskiej o olśnieniach, jakie wciąż znajduje w jej wierszach, wyznaje: „Trudno byłoby żyć bez Ciebie w tym cholernym świecie". I dodaje, że tłumaczenie - lepiej niż jakakolwiek inna metoda obcowania z tekstem - pozwala zrozumieć, „dlaczego pewni poeci są wydelegowani na ten świat przez coś, co możemy sobie nazwać Opatrznością, Przeznaczeniem, Ślepym Przypadkiem, albo koniecznością Dziejową (...) - wydelegowani po to, żeby nam pomagać w formułowaniu pytań, które niestety musimy zadawać tym z Dużej Litery Pisanym Mocom, ponieważ tak się składa, że Moce traktują nas w sposób na ogół dość paskudny, a zawsze - niezrozumiały". Ten sam list, najdłuższy w całym zbiorze i pisany w euforii, przynosi wieści o „przełomowym znaczeniu" (jak to ujął jego autor), mianowicie o entuzjastycznym przyjęciu wierszy Szymborskiej przez „New Yorkera", stojącego na szczycie amerykańskich pism literackich, który zamówił kolejne przekłady. „Wiem, że te wszystkie hierarchie lokalnych Parnasów nic Cię nie obchodzą" - dodaje natychmiast Barańczak, tłumacząc, że on sam cieszy się z tego faktu nie z powodów snobistycznych, ale czysto praktycznych, ponieważ rozgłos, jaki da publikacja w „New Yorkerze", ułatwi dotarcie z jej wierszami do ludzi, którym kontakt z nimi sprawi radość, a którzy inaczej mogliby nie natrafić na nie.
Bardzo charakterystyczna jest historia opowiedziana Barańczakowi przez Philipa Frieda, redaktora pisma poetyckiego „The Manhattan Review", który wyprosił u niego przekład wiersza "Może być bez tytułu" i kilku innych utworów. „Ponieważ wiersze przekazywałem do Nowego Jorku faksem, na numer jakiegoś biura, w którym Fried miał je odebrać - relacjonuje Barańczak - kartki z wierszami wyciągała z maszyny jakaś sekretarka, młoda dziewczyna, podobno nigdy nie zainteresowana szczególnie poezją. Otóż "Może być..." tak przykuło jej uwagę, że siedziała podobno nad tym wierszem cały ranek, czytając go ciągle od nowa; a Friedowi powiedziała, że tym, co ją tak poruszyło, było to, że w Twojej poezji (...) »każde istnienie jest ważne«".
(...)

Nowe Książki Warszawa 03-20 M. /Nr 3

opracowanie Prekursor