Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  To wybór wierszy, z których każdy staje się uzupełnieniem poprzedniego, a zarazem wprowadzeniem do kolejnego. Przy nagromadzeniu tylu utworów jeszcze wyraźniej widać bogactwo obrazowania i mnogość tematów. 

Data dodania: 2019-02-21

To wybór wierszy, z których każdy staje się uzupełnieniem poprzedniego, a zarazem wprowadzeniem do kolejnego. Przy nagromadzeniu tylu utworów jeszcze wyraźniej widać bogactwo obrazowania i mnogość tematów.

Okładka tomu

O tomie wierszy Tomasza Różyckiego w Nowych Książkach pisze Jakub Beczek

Przede wszystkim jeszcze mocniej objawia się aktywność podmiotu, jego wszędobylstwo i ciekawość. Weźmy na przykład nadwrażliwość na dotyk, zapach, na czyjąś obecność. Cecha dla Tomasza Różyckiego charakterystyczna, tutaj - poprzez mnogość ujęć - wydaje się rozciągniętą w czasie przypadłością, która paradoksalnie wyostrza finalny opis. Wszystko po to, aby stworzyć nowe struktury na gruncie dobrze znanych, wytłumaczyć tło i przestrzeń najbliższą, a następnie wyruszyć w podróż i odkryć więcej świata dla siebie. We wczesnych wierszach dużo się dzieje w momencie „przeistaczania" świata, który stoi obok. Pojawiają się konkretne nazwy geograficzne, bliskie poecie miejsca. Momentalnie stają się elementami twórczej zabawy, łaskawej dla rzeczy, na które nie mamy wpływu, a lepiej je odnotować, bo są ważne. Tak jak koniec wieku - czas przerażający, zagadkowy, mroczny, u Różyckiego otwarty na jeszcze nie do końca poznane „coś", rekonstruowane w wierszu. Jedną z naczelnych kategorii tej poezji jest pustka, rozumiana dosłownie jako miejsce wydrążone, a z drugiej strony widziane przez pryzmat całej masy działalności twórczych, gotowych umieścić w niej realizację jakiegoś spotkania lub chociażby marzenie o takim spotkaniu. Śledząc narrację poszczególnych tomików, dojść można do wniosku, że obietnica spotkania jest jednym z kluczowych elementów pisarstwa autora Księgi obrotów. Jego podmiot najpierw dobrze rozpoznaje teren, w którym na co dzień żyje, a następnie poszerza mapę eksploracji. Rozpoznawanie terenu zaczyna się od zgłębiania specyfiki teraźniejszości. Jest ona zawsze zorientowana wobec tego, co było. Autorowi nie są obce odniesienia do zjawisk naturalnych, historycznych w swych ciągłych przemianach, wytrącaniu idei poprzez konkretne metamorfozy. Czas się spala, pojawiają się pyłki kwiatów, które wędrują przez nieistniejące granice. Potem rozpościera się mapa, a z takiej opowieści wysnuć można na przykład obraz o wymiarze transcendentalnym, bo przecież w trakcie lektury dociera do nas, że poeta opisuje historię dobrze nam znaną, która odbita w kawałku materiału (całun) dowodzi jakiejś prawdziwości. A może chodzi jedynie o pozostawienie pytania. Nie to jest ważne. Liczy się raczej konsekwencja poetyckiej wizji, wyobraźnia, pozwalająca zamienić zwyczajnie opowiedzianą historię w jej wymiar fundamentalny, bo kierujący w stronę bardzo wyraźnych deklaracji. Ale poezja Tomasza Różyckiego jednoznacznym deklaracjom się wymyka, czasem podszyta jest ironią. Ta poezja raczej podąża i szuka, niż trwa i wie. Szuka także w budowaniu dialogu. Znajdziemy tu wiele utworów, w których podmiot zwraca się do „jakiejś" drugiej osoby, wobec niej prowadzi narrację. Mimo wszystko jednak sprawy pomiędzy nim a światem regulowane są w pojedynkę.
(...)
Jednocześnie przez cały czas wiemy, że poeta stara się nie tracić usankcjonowanego przez wieki rekwizytorium. Pamięta o kwiatach i zeschłych liściach, a nawet o słowach wysypujących się z kopert i gdy tylko odgrywa rolę „doświadczonego twórcy", O jeszcze wyraźniej czuć, że sztafaż ten potrzebny mu jest do odkrycia własnego idiomu. Idiom ów przejawia się w metaforyce i symbolach, w obsesyjnie powracających obrazach i słowach. Różycki jest nadrealistą, jeśli za realizm uznamy dokumentowanie przestrzeni najbliższej i konkretnej za pomocą opisu relacjonującego wydarzenie, a nie tworzącego ich poetyckie transpozycje.
(...)


opracowanie Prekursor