Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  Tłumaczenia „muzyczne" Stanisława Barańczaka, obecnie opublikowane w jednym tomie, są świadectwem talentu i zarazem wierności własnemu manifestowi: to poezja świetna, bogata znaczeniami, kontekstami, obrazami. Nie tylko piękna, ale też wierna „dominantom semantycznym". 

Data dodania: 2017-01-23

Tłumaczenia „muzyczne" Stanisława Barańczaka, obecnie opublikowane w jednym tomie, są świadectwem talentu i zarazem wierności własnemu manifestowi: to poezja świetna, bogata znaczeniami, kontekstami, obrazami. Nie tylko piękna, ale też wierna „dominantom semantycznym".

Okładka tomu

SAM PRAWIE PŁACZĘ. ZGUBIONE I OCALONE. Profesor Ewa Łetowska o tomie " Stanisław Barańczak słucha arcydzieł" w GW

(...)
Dla Barańczaka standardem tłumaczenia ma być (jako warunek konieczny, choć niewystarczający poprawności) zachowanie autonomicznej wartości poetyckiej przekładu. Inaczej mówiąc: tłumacz sam musi być wybitnym poetą w swoim emploi. I dopiero jeżeli „uznajemy przekład za utwór poetycki w autonomicznym sensie wybitny - a, wtedy możemy przejść do drugiego etapu oceny: zastanowienia się nad tym, jaką cenę w momencie odstępstw od powierzchniowej semantycznej »wierności« zapłacił tłumacz za osiągniętą przez siebie poetycką wybitność". „Dominanta semantyczna" to „pełnia semantycznego potencjału zawierająca się zarówno w bezpośrednio dostępnych lekturze słowach i zdaniach, jak i w poetyckiej organizacji wypowiedzi. Każdy wybitny utwór poetycki jest miniaturowym modelem świata i w modelu tym dosłownie każdy element składowy - od sumy wypowiedzianych wprost twierdzeń do najdrobniejszych atomów pozbawionej w zasadzie samodzielnego znaczenia fonetyki, od przynależności gatunkowej czy nawiązań do tradycji aż do wewnątrztekstowych problemów składni czy gramatyki - może dzięki odpowiedniej organizacji tekstu wziąć udział w procesie wytwarzania znaczeń". (...)
Muzykalia występujące w poezji Barańczaka są znane. Ale relacja muzyka - poezja interesowała poetę nie tylko jako temat czy przedmiot wiersza („...na którymś piętrze ta aria Mozarta", „Tenorzy", „Hi-Fi", „Bist du bei mir", „Aria: awaria"). Recenzowany tom zawiera dowody fascynacji poety związkami między tekstem i muzyką także w ich warstwie niejako technicznej i warsztatowej, decydującej o integralności dzieła, gdzie muzyka i tekst są jednością, i dlatego właśnie stanowi to wyzwanie dla tłumacza tekstu. Idzie wszak o twórcę, który wedle własnych słów „uwielbiał wymądrzać się na temat tego, jak powinien wyglądać dobry przekład poetycki", i jednocześnie „uwielbiał Mozarta". Dodajmy od razu: krytykując (czasem zresztą dość bezceremonialnie) innych tłumaczy, sam łatwizny tu nie wybierał. W końcu „utekstowienie" muzyki, przy zachowaniu wierności wyśrubowanemu standardowi jakości poetyckiego przekładu, oznacza coś w rodzaju jazdy slalomem na jednej narcie i przy zmniejszonym rozstawie bramek.
(...)
Jeżeli porządny, przygotowany wedle maksymalistycznego manifestu translacyjnego przekład wiersza jest trudną łamigłówką, to tłumaczenie tekstu „do śpiewania" staje się arcytrudne, i to do kwadratu. Nawet jeżeli uporamy się z charakterystycznym dla polszczyzny deficytem rymów męskich, w które obfituje tekst śpiewany (z uwagi na częste frazy kończące się nutą akcentowaną), to nie możemy zamienić pięciostopowego jambu na trzynastozgłoskowca, aby wydłużyć pojemność wersu. To ujdzie w przekładzie poezji, ale w pieśni czy arii metrum wiersza jest zrośnięte z organizacją muzyki, jej podziałem na takty, z frazowaniem. Do normalnych dla tłumaczy wierszy kłopotów z rytmem i średniówką dochodzi akcentowanie, wyznaczone przez kompozytora, a nie przez przekładany tekst. Aby wiersz można było wykonać jako pieśń, tłumacz musi się wykazać najwyższą zręcznością prozodyczną. Przekład powinien mieć segmentację odpowiadającą muzycznemu podziałowi na frazy, zachować sylabiczno-akcentową strukturę oryginału, jego konstrukcję metryczną i jego nadrzędny rytm. Akcent językowy musi się pokrywać z akcentem muzycznym. Elizja nie przyjdzie nam z pomocą, łamiąc granicę frazy muzycznej, gdy szukamy trudnego rymu. A przecież jeszcze nic nie powiedzieliśmy o znaczeniach, jakie tekst niesie, o kontekstach kulturowych czy historycznoliterackich, o humorze, grze słów i innych takich drobiazgach. Tłumaczenia „muzyczne" Stanisława Barańczaka, obecnie opublikowane w jednym tomie, są świadectwem talentu i zarazem wierności własnemu manifestowi: to poezja świetna, bogata znaczeniami, kontekstami, obrazami. Nie tylko piękna, ale też wierna „dominantom semantycznym".
(...)


Gazeta Wyborcza, Warszawa 21/22-01-17 DZ. / Nr 17

opracowanie Prekursor