Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  "Rozmach i horyzont intelektualny zbliżają Siwczyka (...) do traktatów Czesława Miłosza (...)" 

Data dodania: 2014-06-27

"Rozmach i horyzont intelektualny zbliżają Siwczyka (...) do traktatów Czesława Miłosza (...)"

okładka tomu Krzysztofa Siwczyka

O poemacie Krzysztofa Siwczyka na culture.pl


"Dokąd bądź" to dziewięcioczęściowy poemat, w którym Siwczyk kreuje nihilistyczny obraz wszechogarniającego rozpadu świata. Defragmentacji ulega nie tylko rzeczywistość, ale też jej przedstawienia, słowa, sensy i sama osobowość podmiotu. Jednak przez te wielokrotnie złożone, programowo chaotyczne zdania przebija się ledwo dostrzegalny promyk nadziei.

Krytycy często wskazywali, że po swoim głośnym debiucie "Dzikie dzieci", noszącym znamiona inspiracji poetyką BruLionu, Siwczyk poszedł w stronę poezji "przewrotu językowego", wedle którego język przestał być medium, stając się żywiołem samym w sobie, niezależnym od rzeczy, które miał reprezentować. Rzeczywiście, zarówno najnowszy, jak i poprzednie tomy wskazują na lekturę walczących z "całościami" postmodernistów, oznajmiających kres "człowieka", "historii", "wielkich narracji". Logiczno-empiryczny związek słów i rzeczy już dawno odszedł do lamusa, pozostawiając po sobie niekontrolowaną, anarchiczną przestrzeń odnoszących się wzajemnie do siebie tekstów, których materialny sens i spójność są ciągle na nowo tworzone i przerabiane.
(...) Wszechogarniającej entropii przejawiającej się w erozji sensów towarzyszy wzrost poczucia samotności i nierzeczywistości. Realna jest tylko punktowa teraźniejszość, którą "jak na podajniku" kieruje monotonia bezcelowej powtarzalności ("utkwiłem w niezgorszej pantomimie, od rana do wieczora ten sam program"). Ludzkość, kultura i cywilizacja jawią się jako choroba, atak wirusa pasożytującego na rzeczywistości, która jest już nie do odzyskania.

"[…] zatrzymani w migawce
jesteśmy niczym kropki na chorej korze, jesteśmy zaledwie oznaką choroby […] arteria
pustki poszerza po prostu swój zasięg."

(...) Jest w tym wszystkim jednak jakaś nadzieja. Siwczyk zdaje się sygnalizować, że "nie wszystek umrę", że w tym wszechogarniającym, bezsensownym chaosie pozostaje coś pewnego, z czego można uczynić podstawę. "[…] patrzę przed siebie jakby z większą pewnością dla tego, co przyjdzie po mnie, czemu przyjdzie oddać mnie na wieczną pamiątkę dni twojej przyszłości", pisze autor "Dzikich dzieci" i zdaje się mieć na myśli potomka, którego nosi w łonie "jego kobieta". To dziecko określa bezinteresowność rodzicielskiej miłości, jest "jej zapowiedzią w mroku obaw" przynoszącą "wspaniałe wieści":

"To ty dziecko robisz z nas użytek, karm, syntezuj ku uciesze nas".

(...) Poezja Siwczyka nie jest łatwa w odbiorze. Wielokrotnie złożone zdania, mimo zachowanej wersyfikacji, każą mówić nie o poezji, a o prozie poetyckiej, rozłożonej na rozdziały, mającej cechu eseju lub traktatu filozoficznego. Rozmach i horyzont intelektualny zbliżają Siwczyka właśnie do traktatów Czesława Miłosza, którego twórczość zdaje się być na antypodach poetyki uprawianej przez autora "Dzikich dzieci". Wbrew jednak pesymistycznej diagnozie o śmierci wielkich całości, Siwczyk próbuje coś z nich uratować, albo raczej ufundować własną, nową całość, choćby bardzo małą i zamkniętą w intymnym świecie dwojga (trojga?) ludzi. To i tak bardzo wiele, sugeruje na kartach poematu.

Autor: Jakub Nikodem, maj 2014

opracowanie Prekursor