Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Aktualności » Wydarzenia  Polskość to powaga przy tematach zasadniczych, ciepło i poczucie humoru 

Data dodania: 2020-06-07

Polskość to powaga przy tematach zasadniczych, ciepło i poczucie humoru

Agi Mishol, fot.Bar Gordon

Na rozpoczęcie 9. Festiwalu Miłosza Agi Mishol w rozmowie z Natalią Szostak dla Gazety Wyborczej

Może to dziwne, ale sięgam teraz przede wszystkim po książki, które opisują koniec ludzkości - mówi Agi Miszol. Poetka, zwana izraelską Szymborską.
9. edycja Festiwalu Miłosza, jednego z najważniejszych festiwali literackich w Polsce, rozpocznie się 4 czerwca pod hasłem „Nowy stan skupienia”. Ze względu na pandemię koronawirusa tegoroczna impreza w całości odbędzie się w internecie i potrwa aż do jesieni.Wśród zaproszonych poetów i poetek jest Agi Miszol, izraelska autorka o węgierskich korzeniach, laureatka wielu nagród, w tym Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta.

NATALIA SZOSTAK: Miałyśmy się spotkać w Krakowie, ale przydarzyła się epidemia.
AGI MISZOL: Ostatnie miesiące były trudne, wszyscy musieliśmy się izolować. W Izraelu dopiero od niedawna restrykcje są luzowane. Próbujemy sobie radzić z tą sytuacją humorem. Gdzieś widziałam rysunek z Syzyfem, który został zmuszony do pracy zdalnej i siedzi na kanapie z wielkim głazem. Jestem przyzwyczajona do siedzenia w domu, do czytania, pisania w samotności. Taki już los poetki. Największa różnica polega na tym, że nie widuję sześciorga moich wnuków. No i jeszcze to, że odwołano wszystkie kulturalne wydarzenia, nie mogę wyjść wieczorem na premierę książki czy otwarcie wystawy. Bardzo się cieszyłam na Festiwal Miłosza. Mam nadzieję, że kiedy skończy się pandemia, będę mogła odwiedzić Polskę.
NATALIA SZOSTAK: Dla pani jako poetki koronawirus to interesujący temat?
AGI MISHOL: Bardzo. Świadczy o tym choćby to, że w historii literatury tak wielu twórców sięgnęło po temat zarazy. Przychodzi mi na myśl choćby "Dekameron" Boccacia czy "Miłość w czasach zarazy" Marqueza. W mniej oczywisty sposób pisała o tym też Margaret Atwood w trylogii "MaddAdam", gdzie opisywała zarazę spowodowaną działalnością człowieka, która niemalże wykończyła ludzkość. Czytam te wszystkie książki na nowo, zastanawiam się, czy były prorocze, czy mogliśmy przewidzieć to, co nastąpiło. Może to dziwne, ale sięgam teraz przede wszystkim po książki, które opisują koniec ludzkości. (...)
NATALIA SZOSTAK: Natura i zwierzęta to ważne elementy pani poezji. We "Wniebowstąpieniu" pisze pani o tym, że u bram niebios przywitać nas mogą "biały kudłaty Owczarek", "szczeniaki znalezione na plaży", "całe pokolenia kotów", a nawet "pająki uratowane od miotły sprzątaczki". Piękna wizja, choć osobiście wolałabym raj bez pajęczaków.
AGI MISHOL: Kiedy zaczęła się epidemia, najbardziej bałam się fake newsów dotyczących zwierząt. Na początku krążyła przecież informacja, że koronawirus przeszedł na ludzi, bo jakiś człowiek w Chinach zjadł nietoperza. Co by było, gdyby komuś przyszło do głowy, że z tego powodu trzeba pozbyć się wszystkich nietoperzy?
NATALIA SZOSTAK: Przez chwilę niektórzy zastanawiali się też, czy aby zwierzęta domowe nam nie zagrażają.
AGI MISHOL:Co za koszmar. Bardzo się boję, że ludzie zaczną krzywdzić zwierzęta z powodu fake newsów. Często nie zauważamy ich, kiedy ludziom dzieje się coś złego. Jakby cierpienie zwierząt nie miało znaczenia. Przypominam o nim tak, jak umiem - poezją. W moim wierszu "Nie było ofiar" piszę o białym osiołku, do którego terroryści przywiązali materiał wybuchowy. "Jego nikt nie policzył,/ osiołka z fotografii/ poniżej nagłówka (...)/ Lecz kiedy pośród wichru on wstąpił do nieba/ i przyjęty został w poczet męczenników,/ siedemdziesiąt dwie nieskalane oślice/ już czekały, aby lizać jego rany" (przeł. Beata Tarnowska).
NATALIA SZOSTAK: Wiersze takie jak ten sprawiły, że krytycy nazywają panią "izraelską Szymborską". Lubi pani jej poezję?
AGI MISHOL: Czuję silne połączenie z polską poezją. Herbert, Szymborska, Miłosz, Krynicki, Zagajewski - to dla mnie ważni twórcy. W Izraelu mamy szczęście do znakomitych przekładów polskich poetów. Tłumaczy ich dla nas profesor David Weinfeld, który urodził się w Polsce przed wojną, a jako nastolatek wyjechał z rodzicami do Izraela. To wyjątkowa postać. Jego tłumaczenia wywarły wpływ na całe pokolenia izraelskich poetów. (...)

Polecamy lekturę całego wywiadu na www.wyborcza.pl

opracowanie Prekursor