Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  Poetyka rozchwiania 

Data dodania: 2017-06-26

Poetyka rozchwiania

Okładka tomu Wojciecha Bonowicza

O tomie Wojciecha Bonowicza " Druga ręka" pisze w ODRZE Kamil Nolbert

Wojciech Bonowicz konsekwentnie próbuje znaleźć schronienie w niepewności, niedopowiedzeniu - czyli w wierszu, który nad odpowiedź bardziej ceni sobie mnożenie wątpliwości; w wierszu, który, parafrazując poetę, nie zawsze potrafi pogodzić to, że jest, z tym, czym jest; wreszcie w wierszu w zasadniczy sposób nieukładnym (tyleż w znaczeniu pewnej skłonności do przedstawieniowej niesubordynacji, co do wykraczania poza krytycznie i poetycko dekretowane języki współczesnego wiersza, do sytuowania się obok, na marginesie). Figury i znaki negatywności czy zawieszenia, jakimi przesycone są utwory poety, świadczą o tym nad wyraz dobitnie. Daleki byłbym od twierdzenia, że podobna - z konieczności ogólna -charakterystyka poezji autora Wyboru większości daje o niej jakiekolwiek pojęcie. Twórczość Bonowicza - mającego na koncie książki wybitne: "Pełne morze" i "Polskie znaki" - wciąż domaga się wnikliwej i całościowej lektury. Tymczasem jednak pod ręką - nie tylko dosłownie - mamy nowe wiersze, którym warto przyjrzeć się bliżej.
(...)
Być może najcelniejszym komentarzem do nowego tomu, zdającym sprawę z pewnego jego rozchwiania (nie w sensie aksjologicznym, a raczej ontologicznym i stylistycznym) jest wiersz Pierwsza myśl: Właściwie dobrze byłoby zamieszkać/ w domu mniej solidnym/ który nie opierałby się tak  wodzie i gwałtownym wiatromPierwsza jego myśl tego ranka: /mieć poręcz która się chwieje. Dlaczego chwiejność, rozchwianie - wbrew zdrowemu rozsądkowi i naturze człowieka - miałyby być w jakimś sensie lepsze od stałości, pewności? Ta „pierw¬sza myśl", jeśli rozpatrywać ją w kontekście ewangelicznym, do którego Bonowicz tutaj nawiązuje (słowa Chrystusa o budowaniu na skale domu, który opiera się wezbranym potokom i wichurom), brzmi obrazoburczo, wręcz bluźnierczo. Poezja nie ma jednak do spłacenia wobec teologii chrześcijańskiej żadnego długu,co znaczy, że poeta nie musi - nawet jeśli zdarza mu się uprawiać tzw. poezję religijną, czymkolwiek by ona dzisiaj była - trzymać się doktryny.
(...)
Pomiędzy niektórymi z tych absurdalnych i jednocześnie komicznych obrazów, jakimi usiany jest tom, w którym poeta rozsnuwa sieć intertekstualnych odniesień, tym razem sięgającą m.in. czeskich poetów inspirowanych surrealizmem (Blatny, Kolar), udaje się Bonowiczowi przemycić kilka uwag na serio, zupełnie jakby sprawdzał naszą czujność. Nie chodzi przecież o to, by na poważnie odczytać puentującą Pieśń dyrektywę - Unieś ręce i spróbuj iść tak przez chwilę aż zobaczysz / jakie to niewygodne. Wejdź tak po schodach albo lepiej: / wejdź tak do tramwaju i kiedy szarpnie ruszając! wyobraź sobie poetów którzy muszą tak codziennie - może raczej właśnie o tę czujność, otwartość i pojawiający się w momencie zmęczenia, a zwrócony chyba ku samemu sobie, uśmiech ( Postanowienie). I jeszcze - o komfort niepewności, rozchwiania.

ODRA / Wrocław, 6-17 M./ Nr 6

opracowanie Prekursor