Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  Nowy tom poetycki Krzysztofa Siwczyka stał się potwierdzeniem, że poeta nie podąża za modą (...) 

Data dodania: 2018-11-20

Nowy tom poetycki Krzysztofa Siwczyka stał się potwierdzeniem, że poeta nie podąża za modą (...)

Okładka tomu

O "Medianach" w listopadowym numerze Twórczości pisze Magdalena Piotrowska-Grot

(Nie)przejrzyste widzenie [o książce Krzysztofa Siwczyka „Mediany”]

(...)
Po Jasnopisie, stanowiącym w poetyce Siwczyka wyraźną stylistyczną odmianę, Mediany zdają się przynosić powrót do dawnej poetyki. Poprzednio poeta sięgnął bowiem do tradycji polskiego lingwizmu, nieco grając z frazą Białoszewskiego, korzystając z językowych struktur uruchomionych przez przedstawicieli Nowej Fali. Autor nadal nie stroni od gier językowych: „Od niczego nie można zacząć, wszędzie można skończyć, / na taflę świateł wjeżdżają kolejne kukiełki, atrapy na trapezach / wzbijają się z dobrą nowiną z mamidła, odwieczność / na wyciągnięcie ręki mija jak szczutek w kolejce po los” [Wstęp do chronozofii], jednak brzmieniowo i tematycznie najnowszy tom przypomina jego wcześniejsze książki. Ów powrót zdecydowanie dotyczy przede wszystkim strony formalnej: Siwczyk znów sięga po rozbudowaną, niekiedy rwącą się, celowo chaotyczną frazę, liczne przerzutnie, nadprogramowe nagromadzenie rzeczowników, wiersz przypominający zbiór myśli na pierwszy rzut oka pozbawionych powiązania przyczynowo-skutkowego, jak choćby w najbardziej przypominającym wcześniejsze tomy tekście Fazy fal: „Wiatr podrzuci cię jak freon gdzie chcesz, / być może niekoniecznie źle ci życzy pleśń / schowana w widocznym miejscu kafli, / które odbijają niemiłosierną lampę szmaragdu / tafli wody, w jaką wstępujesz z widocznym lękiem, / ale wstępujesz sama, nie zachęcana, na własnych warunkach / jak miecz deski wyrzuconej przez przypływ, / zajęty całkowicie przez koralowce, mówisz i masz/ od razu odpowiedź, to jest to, co pozostaje po ekspresji / ciała (…)”. Semantycznie mamy tutaj jednak do czynienia z zupełnie innym sposobem kreowania świata, odmiennym od poprzednich tomów ładunkiem emocjonalnym.
Podmiot liryczny tych tekstów nadal jest obserwatorem krytycznie nastawionym do analizowanego świata, upadku idei, konsumpcjonizmu; zdaje się jednak zauważać, iż sam nie może uniknąć określonych mechanizmów funkcjonowania, schematów, które mimowolnie wypełnia wykreowany w wierszach człowiek. Unaocznia nam to wyraźny impas współczesności, która, tak jak podmiot wierszy Siwczyka, nauczyła się sprawnie nazywać swoje problemy, diagnozować kryzysy, wytykać błędy kapitalizmu i rysy na idei demokracji, nie potrafi jednak w żaden trwały sposób sobie z nimi poradzić. Już inicjalny wiersz omawianego tomu – Domrok – wprowadza nas w przestrzeń upadłych idei i braku „ciągów dalszych”. Świat tej poezji wyraźnie stał się w nowym tomie nietrwały, efemeryczny, pełen roztopionych afirmacji i prób wykreowania „wirtualnego vintage’u”. Niby sporo tu nadal namacalnych przedmiotów, ludzi i zdarzeń, ale przeważać zaczyna rozmycie, symboliczna płynność oddana w licznych metaforach akwatycznych, stąd wniosek, iż bohatera poszczególnych wierszy wyraźnie przeraża upływ czasu, redukcja „ja”, życie, które zdaje się momentami przypominać męczący obowiązek.
(...)
Zmienia się także przestrzeń i obraz jednostki – z muzeów, opatrzonych powojennym, poholokaustowym rysem obszarów, przenosimy się do wnętrza (co działo się już w dwóch poprzednich tomach) oraz na terytorium otwarte, puste, a jednocześnie pełne potencjalnych możliwości, w których wyczytać można próbę uwolnienia się od „upiornych konwencji” [Mediany] i zaczerpnięcia nieskrępowanego oddechu (co oczywiście szybko okazuje się przedsięwzięciem nieosiągalnym). Oddech staje się w ogóle w pewnym sensie kluczem do odczytania Median, w zgromadzonych w tomie wierszach pojawia się bowiem całkiem sporo metafor sensualnych (wręcz operujących synestezją), cielesnych, wciąż, w charakterystyczny dla autora Centrum likwidacji szkód sposób, niepokojących – od ciała zanurzającego się w atłas, po obraz człowieka jako laboratoryjnego preparatu. Od przyjemności, do odkrycia, że wszystko jest płytkie, chwilowe, znikome.
Nowy tom poetycki Krzysztofa Siwczyka stał się potwierdzeniem, że poeta nie podąża za modą, nie angażuje swojego poetyckiego głosu w dysputy społeczno-polityczne (poza kilkoma politycznymi odniesieniami, które nie są w tomie zaznaczone bardzo wyraźnie i raczej w formie pytań niż gotowych rozwiązań i osądów).
Człowiek wykreowany w Medianach obserwuje świat z pewną dozą dystansu, sporą dawką sentymentu i wyraźnym zagubieniem, stojąc na „przecięciu arterii”.

Magdalena Piotrowska- Grot

opracowanie Prekursor