Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Media  "Nie mogę się od tego tomiku oderwać" 

Data dodania: 2014-06-12

"Nie mogę się od tego tomiku oderwać"

Okładka tomu Ewy Lipskiej

Monika Małkowska pisze o tomie Ewy Lipskiej w "Notesie Wydawniczym"


NIETAKTOWNIE, LISTOWNIE.... (...) Epistolarna nieśmiertelność. Wydawać by się mogło, że Lipska sięgnęła po anachroniczną formę. Przecież dla współczesnych ludzi (bez względu na pokolenie) sztuka epistolarna to przeżytek. Pomyłka - to forma porozumiewania się stara jak ludzkość, niezniszczalna jak ludzkość. Zmienia się tylko... podłoże. Od kamienia do komputera. Pisząc do kogoś - a nie zwracając się bezpośrednio - stajemy się odważniejsi, bardziej szczerzy, wręcz bezwstydni. W listach wyrażamy niepolityczne myśli, obrazoburcze poglądy; w epistołach filozofujemy, snujemy opowieści, uprawiamy krytykę. (...) Apel do właściciela ziemskiego. Lipska nie boi się być staromodna. Droga pani Schubert - tak samo ceremonialnie zaczyna każdą słowną przesyłkę - a jest ich w sumie 28. Nie wiadomo, czy jakiś „posłaniec" (pamiętacie film Loseya o takim właśnie tytule, ze scenariuszem pióra Harolda Pintera?) dostarczył je adresatce, czy na zawsze zostały wyznaniami poczynionymi sobie a muzom... Na pewno nie są to zmurszałe kartki wydobyte drżącą ręką staruszki (staruszka?) wracającej (wracającego) wspomnieniami do młodych lat. Nie mamy wątpliwości: to się dzieje na gorąco. Tych dwoje, choć zaawansowanych wiekiem, wcale nie godzi się na „godną", stateczną miłość. Nadal poddają się nagłym przypływom uczuć i nawałnicom temperamentów; wciąż są gotowi zawalić noc na łóżkowych zmaganiach i z powodu jakiejś różnicy zdań skoczyć sobie do oczu z energią Etny: "To nie ja panią wołałem, to krzyczały iskry, wady naszej wymowy. Szczekało ognisko psów. Temperatura spadła do minus czterech stopni Celsjusza. Czy dowiedzieliśmy się wtedy czegoś więcej o sobie?". Dojrzali kochankowie nie są jednak zaślepieni sobą. Widzą świat dookoła, który wcale im się nie podoba- bo jest taki sam. W liście „Co słychać" - słychać to, co zawsze: "Zbrodnie nam wydoroślały. Są już na swoim. Ten sam monolog byka idącego na szafot. Ci sami pikadorzy o dziecinnych twarzach. Ten sam kat, zblazowany dandys, torreador. Ta sama euforia rewolucji, uzbrojony po zęby wrzask, detonacja gardeł. To samo zmęczenie". Ratunkiem na „to samo zmęczęnie" jest miłość. Ale na jak długo starczy? Nie - że minie, lecz -jak długo potrwa z racji odgórnych, pozaziemskich? "Droga pani Schubert, niech pani nie przyspiesza Losu; że musi, że tylko teraz, że za zakrętem wprawo... Niech go pani nie popycha, nie nakłania, nie kusi. Jest właścicielem ziemskim. Skupuje miłość, fortunę, ogień i umarłych". Późna miłość... Troszkę melancholijna, lecz zarazem -jakaś pełniejsza, dostarczająca więcej wrażeń na każdym poziomie egzystencji. I aktualna nie tylko tu i teraz, rokująca też na kontynuację w zaświatach. "Droga pani Schubert, zastanawiam się, gdzie zamieszkamy Potem. Potem, czyli tam, gdzie przedtem stała fabryka, która produkowała życie pozagrobowe". Ewa Lipska doskonale sobie zdaje sprawę, że barokowe epistolarne zawijasy nie przystają do współczesności. Jej listy są skondensowane jak graffiti, jak wpisy na Facebooku.Tyle, że wydrukowane na tradycyjnym papierze. Ślę więc gołębia z poleconym: droga pani Lipska, gdziekolwiek by to nie było, proszę o adres!

opracowanie Prekursor