Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  "Nie ma sposobności, żeby sobie tak naprawdę pogadać" 

Data dodania: 2019-10-31

"Nie ma sposobności, żeby sobie tak naprawdę pogadać"

Okładka tomu

O korespondencji Wisławy Szymborskiej i Stanisława Barańczaka w Dzienniku Polskim


Najpierw było oficjalnie: „Wielce Szanowna Pani, pozwalam sobie niepokoić Panią w następującej sprawie: redakcja »Nurtu« byłaby ogromnie zaszczycona i zobowiązana, gdyby zechciała Pani powierzyć nam kilka swoich nowych utworów poetyckich" - pisze Barańczak w kwietniu 1972 roku. Potem już nieco mniej oficjalnie: „Panu Stanisławowi Barańczakowi z sympatia i przyjaźnią" - kreśli w 1976 dedykację Szymborska. Aż wreszcie, gdzieś w połowie kolejnej dekady, „Pan" i „Pani" znikają całkiem, zastąpieni przez „Kochanego Staszka" i „Wspaniałą Wisławę". Cytowane frazy, to co prawda tylko zwroty do adresata, o wiele mniej istotne niż właściwa treść listów, ale na ich przykładzie doskonale widać jak niespiesznie, ale konsekwentnie między tą dwójką rodziła się przyjaźń.
(...)
Myliłby się jednak ten, kto w zbiorze widziałby tylko inteligentną humoreskę. Choć poeci nigdy nie pozwalali sobie na narzekanie, w korespondencji pojawiają się i bolesne wątki ich biografii. Około połowy lat 70. Barańczak powściągliwie nawiązuje do swej niełatwej sytuacji po utracie pracy, a w ostatnich listach do pogarszającego się zdrowia. Ciekawy jest też wątek dotyczący wsparcia, jakiego udzielał noblistce, starając się wypromować jej twórczość za oceanem. - Tę książkę można by traktować również jako przykład sytuacji, w której jeden poeta jest agentem drugiego. To zapis mozolnych starań Barańczaka o to, by Zachód pokochał Szymborską - mówił podczas Festiwalu Conrada Michał Rusinek.



Aleksandra Sutawa
Dziennik Polski Kraków 30-10-19 DZ. / Nr 254

opracowanie Prekursor