Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  Monologi miłosne w świecie poświatowym 

Data dodania: 2014-01-16

Monologi miłosne w świecie poświatowym

Miłość, droga pani Schubert..

O najnowszym tomie Ewy Lipskiej pisze w "Odrze" Adam Poprawa


Pani Schubert, już kilka tekstów dalej droga, pojawiła się w "Ludziach dla początkujących", tomiku Ewy Lipskiej z roku 1997. Jej wejście było dość komiczne: otóż pan Schmetterling pyta, czy pani Schubert zna Thomasa Bernharda. Pani Schubert nie jest zorientowana w męskich domach mody, firmy „Bernhard" nie zna i obrażona wychodzi z kawiarni. Oboje Sch. zostali w zapisach prozą (wypełniających drugą część tomu) wcale dokładnie określeni pod względem socjologicznym: on był austriackim urzędnikiem pamiętającym rodziców, którzy wiwatowali na cześć Hitlera, ona zaś była córką policjanta. Oczywiście, jak to u Lipskiej, realia społeczne stanowiły tylko część mocno złożonej literackiej konstrukcji. Nazwiska Schmetterlinga nie ma w późniejszych książkach Lipskiej, trudno więc powiedzieć, czy to on (jak zaczął w "Ludziach dla początkujących") wciąż pisze do drogiej pani Schubert. Tak adresowane wypowiedzi znalazły się w tomikach 1999 (z tytułowego roku) i "Pogłos" (2010). Są to teksty odmienne od tych ze wspomnianych "Ludzi dla początkujących" (tam układały się zresztą w zróżnicowany ciąg), można je dziś uznać za zapowiedź dwóch najnowszych poetyckich książek Lipskiej: "Droga pani Schubert..." (2012) oraz "Miłość, droga pani Schubert..."(2013) zawierają już wyłącznie apostrofy do tej bohaterki, teksty, w których poetka realizuje jej własny wariant poeme en prose. Nawiązanie do tak bardzo modernistycznego gatunku, jak można przypuszczać, nie jest obojętne. Myślenie o literaturze i sztuce, pośrednio zaś o świecie - wywodzi się u Lipskiej bardzo wyraźnie i bardzo mocno właśnie z nowoczesności. Tyle że model ten musiał zostać u autorki zakwestionowany. Albo inaczej: Lipska po to podjęła modernistyczne idee, by poddać je wielu przekształcającym próbom. Z jednej więc strony autonomia dzieła literackiego, metaforyka kształtowana na modłę peiperowską, z drugiej natomiast - manifestacyjne wprowadzanie do świata poetyckiego detali (masowej) współczesności. Język wierszy Ewy Lipskiej jest - przy całej estetycznej spójności - tak hybrydyczny, tak wielogłosowy, tak wielokrotnie ironicznie filtrowany, że określenia, kto i co tu mówi, mogą mieć, owszem, niezbędną wartość analityczną, najczęściej jednak li tylko sytuacyjną. Język był problemem już/jeszcze dla bohatera zestawu "Pan Schmetterling i nieuchronność dysonansu". Ano właśnie, dysonansu...


(...) W "Drogiej pani Schubert..." problemy lingwistyczne stawiane są już w odmienny sposób i komplikują się jeszcze bardziej. Oto całość utworu "Język": "Droga pani Schubert, piszę do pani w języku polskim. To dziwny język. Przykleja się do podniebienia. Trzeba go stale tłumaczyć na języki obce. Ma czasami tępy zapach i smakuje jak apatyczna musztarda. Bywa, że rozkręca się w miłości. Pamięta pani ten leksykalny zawrót głowy, kiedy biegliśmy przez plażę, a deszcz zmywał nam resztki mowy z ust?"
Zgoda, dałoby się potraktować słoniem niektóre fragmenty tego poematu prozą, czyli zastanawiać się nad sprawą polską: kultura polska wśród innych, konieczność jej zewnętrznego, dystansującego oglądu (to już by było ciekawsze). Znacznie ważniejsza jest sama symulacja translatologiczna, którą tu Lipska proponuje. Oczywiście, wiersz jest pisany po polsku dla takiegoż czytelnika i takiejże czytelniczki, tymczasem dla bohatera tekstu, jak się wydaje, nie jest to język pierwszy. Pisząc po polsku do pani Schubert (to zresztą cokolwiek zaskakująca narodowa? językowa? konkretyzacja tej postaci), nadawca zachowuje się tak, jakby tłumaczył z języka własnego. Nie ma, rzecz jasna, sensu dociekać, o który język mogłoby chodzić. Język polski nie jest bowiem dziwny - obcy - jako ten właśnie język, ale jak język każdy. A zwłaszcza język będący metonimią kultury współczesnej, gdy (tymczasem) bohater, już w najnowszej książce, wyznaje: "wciąż panią czytam zdaniami z przeszłych lat".
(...) Język przybiera postać pięknego, chwilowego paradoksu: "/ kiedy nasze chaotyczne zdania nie dotrzymają słowa, a milczenie poda się za głos". Z wdziękiem nawiązuje Lipska do nowofalowej lingwistyki, prawda? (...) Język poetycki Lipskiej od dawna kreuje światy, by tak rzec, o wysokim stopniu dziwności. Dzięki zaskakującej metaforyce umieszczanej w wierszach kontrastowo zwartych Lipska mogła bardzo dużo o świecie i języku powiedzieć. A kreując monologistę zwracającego się do pani Schubert, poszła jeszcze dalej. Język został zatem krańcowo sproblematyzowany. "Rezygnuję z czujności słów, które mnie strzegą. Nie odzywam się do ucha. Ani do nikogo. (...) Jest wciąż ta sama pora samotności, której nie ma, chociaż na boku coś tam sobie notuje, szki¬cuje, pisze kamień" (Samotność). Chodzi o własne ucho bohatera? Pytanie wygląda dziwnie, ale jest przynajmniej trochę dorzeczne. Okazałoby się zatem, że całkowita samozwrotność (na przykład jednostki) nie jest możliwa. Rezygnacja z języka może być też wyzwalającym acz ryzykownym aktem miłosnym, jak w pięknym erotyku "Nagła jasność": "Droga pani Schubert, pamięta pani tę noc, kiedy rozbierała mnie pani ze słów? Ostrożnie, powoli, aby nie uszkodzić krawędzi ciemności". Bohater, niegdysiejszy urzędnik, posiada dziś bardzo nieokreśloną tożsamość, ba! sugeruje posiadanie kompetencji nieledwie boskich, skoro określa się jako zleceniodawca kilku proroków ("Nowa planeta"). Przemawia zresztą niekiedy z domniemanie dalekiej przyszłości: "Droga pani Schubert, czy pamięta pani jeszcze Unię Europejską? XXI wiek. Ileż to już lat..."(UE, przykład z poprzedniego tomu). Problem czasu powraca zresztą u Lipskiej nieraz. Nowy tomik kończy się kapitalnym zapisem "Pomiędzy", w którym poetka raz jeszcze używa figury pozornej tautologii negatywnej: "Droga pani Schubert, zastanawiam się, gdzie zamieszkamy Potem. Potem, czyli tam, gdzie przedtem stała fabryka, która produkowała życie pozagrobowe. Będzie to pomiędzy tym, czego nie zrobiliśmy i czego już nie zrobimy".
Lipska mówi o świecie, w którym sfery „ja", języka i świata funkcjonują nie tylko we wzajemnych uwikłaniach, lecz każda z nich (osobno) istnieje między sobą i sobą.


Adam Poprawa, "Odra" Wrocław 01-14 M./Nr 1

opracowanie Prekursor