Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  "Mądra, ujmująca książka" 

Data dodania: 2014-12-02

"Mądra, ujmująca książka"

Okładka tomu Adama Zagajewskiego

O "Asymetrii" Adama Zagajewskiego W Gazecie Wyborczej pisze Tadeusz Sobolewski


Nowy tom Adama Zagajewskiego czytam, poza wszystkim, jako poezję pisaną przez rówieśnika, kogoś z tego samego pokolenia. I przypomina mi się zdanie zanotowane przez pięćdziesięcioparoletniego Białoszewskiego w „Rozkurzu". Ktoś z przyjaciół zapytał go niezbyt mądrze: „Chce ci się jeszcze pisać wiersze? Wiersze to sprawa młodości". Poeta obruszył się: „To sprawa całego życia".
Wksiążce Zagajewskiego tytułowa asymetria dotyczy naszego stosunku do nieżyjących i tej niby banalnej, a przecież niepojętej sprawy, że zaczynamy rozumieć naszych rodziców dopiero po ich śmierci, kiedy nam już nie ciążą, nie drażnią gdy nie jesteśmy z nimi w konflikcie.
(...)
Motyw asymetrii życia i śmierci przenika cały, kunsztownie zakomponowany tomik Zagajewskiego. Umarłym nie można nic powiedzieć, takjak Orfeuszowi nie wolno odezwać się do Eurydyki. A przecież nieustannie do nich mówimy, łamiemy zakaz. Cała poezjajestjego zaprzeczeniem. Poeci przypominają tych starszych ludzi mijanych czasem na ulicy, którzy odzywają się do kogoś, kogo przy nich nie ma, jakby mówili do siebie. Matką której czuły portret wyłania się z wierszy Zagajewskiego, musiała być osobą drażniącą, egzaltowaną Może nie tak bardzo jak matka Gombrowicza, choć nawet on po latach dystansował się do swego młodzieńczego, okrutnego krytycyzmu. Zagajewski opisuje matkę, „jak czeka na przyjście gości i patrzy w lustro,/ robiąc minę, która skutecznie chroniła ją przed/ zobaczeniem siebie naprawdę (co, zdaje się,/ odziedziczyłem po niej, jak i kilka innych słabości)". W rodzicach, jak w lustrze, widzimy siebie, własne pozy i miny. Ale przywilej starszego wieku polega na tym, że przestajemy się tak przejmować sobą. Nasze przeczulone ja wykrusza się, przeciera.
(...)
Z niczego na naszych oczach powstaje obraz i zarazem powstaje wiersz. I jak w otwierającym tom wierszu „Nigdzie" to coś pojawia się w „dniu między kontynentami", „zaraz po powrocie z pogrzebu ojca", kiedy „zagubiony chodziłem ulicami,/ słuchając strzępów amerykańskich głosów".
Mądra, ujmująca książk.

Cały tekst na www.wyborcza.pl
Polecamy!

opracowanie Prekursor