Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  "Ma nadto ten zbiór wierszy jeszcze jeden, nieprzeceniony walor, jakim jest nie tylko do bólu już wygrana we współczesnej literaturze autoironia, ale przede wszystkim zwykłe (...) poczucie humoru" 

Data dodania: 2014-03-31

"Ma nadto ten zbiór wierszy jeszcze jeden, nieprzeceniony walor, jakim jest nie tylko do bólu już wygrana we współczesnej literaturze autoironia, ale przede wszystkim zwykłe (...) poczucie humoru"

Pomiędzy

O tomie "Pomiędzy" w najnowszym numerze "Zeszytów Literackich" pisze Leszek Szaruga


Aforystyczna formuła — „Ludzie wymieniają słowa, słowa wymieniają ludzi" — otwierająca jeden z nieopatrzonych tytułem wierszy najnowszego tomu Tadeusza Dąbrowskiego "Pomiędzy" (Kraków, a5, 2013) mogłaby się stać mottem całej poezji tego autora. Dopełnia ten aforyzm uwaga wtrącona w nawiasie w innym, również niezatytułowanym wierszu: „gdy się już wyloguję (słownik mi podpowiada: / „wyleguję" albo „wolę gumę", trochę nie wiem, / gdzie jestem, co mówię, kto mówi), będę kimś innym". I wreszcie ten zestaw wart jest spuentowania całym, także pozbawionym tytułu, wierszem:

Z poezją jest tak: wypływasz w morze,
zarzucasz sieci, ciągniesz je przez miliony
ton wody i w końcu łapiesz gigantycznego kraba
podobnego do ciebie, który mówi: Nie możesz, kurwa, łowić gdzie indziej?

Przeklinający, podobny do łowiącego (słowa?) człowieka krab jako bohater liryczny? Pomiędzy tym bohaterem a podmiotem lirycznym toczy się gra o wszystko, o sens przypadkowych, a zatem koniecznych zdarzeń i przeżyć, które nigdy nie są jednoznaczne, jak w "Recyklingu", gdzie bohater odnajduje się w Jerozolimie „dopiero teraz, / w chwilę po tym, jak poruszałem się w obcej / kobiecie (wszedłem w Polkę a wyszedłem z / Żydówki)", by potem, z przyjaciółmi ruszyć „poszukać wina i ciał", a całość opatrzyć komentarzem: „Będę przemieniał je w słowa".
Ten tom to swoisty dziennik podróży — w tych wierszach odnajdujemy się w Nowym Jorku, Jerozolimie, na Visby, by na koniec przeczytać „pochwałę prowincji". Dynamika pozornie „w deszczu zamrożonych sekund" towarzyszy nieustannej przemianie, zaś bohater, w zamykającym zbiór utworze, pod taflą lodu dostrzega wspomnienie zimowego połowu: „Pod lodem widzę siebie, ale pewności nie mam". Być może to nie on, lecz ów podobny doń „gigantyczny krab". Tymczasem w innym jeszcze niezatytułowanym wierszu:

Za oknem pada deszcz. W innej części miasta na
chodnik pada mężczyzna. Gdzieś na świecie z
czyichś ust pada słowo, które zmienia bieg historii.
W tym samym czasie z milionów ust padają nic
nieznaczące słowa i równoważą tamto jedno.

Cały czas pada słowo „pada", zaś słowo „słowo" okazuje się słowem kluczem całego zbioru. Wciąż powraca tu kwestia wagi słowa: „poprosiłem o kartkę / i długopis, by skreślić tych kilka zbędnych słów / a dostałem cały śnieżnobiały notes"; gdzie indziej z kolei: „Nasze życie / dzieje się w każdej chwili w każdym słowie". Poeta, jak w nawiązującym do twórczości Różewicza wierszu, to: „Rzemieślnik zatroskany / o losy poezji". Ale pojawia się też tutaj utwór o zaskakującej w lekturze puencie: „Ten wiersz nie potrzebuje czytelnika". Czy zatem potrzebuje autora? Zapewne także nie. Lecz poezja manifestuje się w zapisanych słowach. Jest zatem jakoś, by nawiązać do tytułu tomu, „pomiędzy". I gdy się zastanowić, okaże się zapewne, że odnaleźć ją można pomiędzy słowami, nie w nich samych, lecz w napięciach, jakie powstają między tym, co „znaczące", i tym, co „bez znaczenia" — tym, co „zmienia bieg historii", a tym, co stanowi treść codzienności, powszedniego bytowania człowieka. Ma nadto ten zbiór wierszy jeszcze jeden, nieprzeceniony walor, jakim jest nie tylko do bólu już wygrana we współczesnej literaturze (autoironia, ale przede wszystkim zwykłe, choć nie od razu zapewne przez wszystkich dostrzegane poczucie humoru, jak w tym wierszu, w którym mamy do czynienia z człowiekiem nieobjawiającym swych uczuć, ale oto, dowiadujemy się: „Pewnego wieczoru, gdy / próbował zasnąć, z jego oka popłynęła / łza. Natychmiast ją zbadano. Jej skład chemiczny / nie różnił się niczym od składu zwykłej łzy". Być może uśmiech przez tę łzę to ta reakcja, jaką wywołuje pełne szacunku dla realiów obserwowanie przemian naszego świata.


Leszek Szaruga "Świat poetycki (LVIII), Zeszyty Literackie  nr 01/03-14 KW. / Nr 1

opracowanie Prekursor