Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  MIĘDZY ZŁOTYM ŚRODKIEM A KWATERĄ GŁÓWNĄ 

Data dodania: 2012-02-23

MIĘDZY ZŁOTYM ŚRODKIEM A KWATERĄ GŁÓWNĄ

Recenzja "Utworów rozproszonych" w "Twóczości"

Nie ukrywam: nie spodziewałem się, że "Utwory rozproszone" Zbigniewa Herberta będą równie monumentalne, jak wydane w 2008 roku "Wiersze zebrane"; pod względem edytorskim i artystycznym
pisze Janusz Drzewucki w lutowym numerze "Twórczości"
Wystarczy porównanie: o ile w Wierszach zebranych na ośmiuset stronach znalazło się czterysta utworów z niewielkim okładem, o tyle w "Utworach rozproszonych" - będącym ni mniej, ni więcej tylko aneksem do "Wierszy zebranych" - na blisko pięciuset stronach pomieszczono ponad dwieście tekstów. Podtytuł "Rekonesans" sugeruje, że za kilka lat możemy spodziewać się nowego - wydatnie rozszerzonego - wydania "Utworów rozproszonych" w równie skrupulatnym i pedantycznym opracowaniu Ryszarda Krynickiego.
Na "Utwory rozproszone" składają się wiersze oraz prozy poetyckie, jakie Zbigniew Herbert opublikował na łamach prasy literackiej, ale potem nie zamieścił w żadnym zbiorze poetyckim. Myślę tu przede wszystkim o utworach ogłoszonych w większości w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku w „Tygodniku Powszechnym", w „Życiu Literackim", we „Współczesności", w miesięcznikach „Twórczość", „Znak", „Odra", z którymi poeta współpracował regularnie, a także w „Warmii i Mazurach" czy w „Literach", w których drukował swoje teksty raczej incydentalnie, nie mówiąc już o „Tygodniku Solidarność", gdzie w latach osiemdziesiątych, a zwłaszcza w dziewięćdziesiątych poeta opublikował sporo wierszy, szkiców, felietonów i recenzji. Myślę tu także o utworach, jakie ukazały się już po śmierci autora na łamach „Zeszytów Literackich" oraz „Kwartalnika Artystycznego". Wiele z nich znalazło się w wydanych w ostatnich latach tomach korespondencji Herberta z Henrykiem Elzenbergiem, Jerzym Zawieyskim, Czeslawem Miłoszem, Jerzym Turowiczem i Davidem Weinfeldem, niektóre z nich ukazały się w opracowanych przez Barbarę Toruńczyk dwu zbiorach incditów autora "Struny światła": "Mistrz z Delft i inne utwory odnalezione" oraz "Głosy Herberta".
Ale to nie wszystko, mamy tu także blok wierszy, jakie za życia poety ujrzały światło dzienne tylko w przekładach na język niemiecki, w dwu wydanych na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w Niemczech w tłumaczeniu Karla Dedeciusa tomach "Inschrift", "Gedichte aus zehn Jahren 1956-1966" oraz "Herr Cogito. Gedichte". Do tego dochodzą zestawy wierszy podarowane przez poetę w formie tzw. książeczek rękopiśmiennych Halinie Misiołek ("Podwójny oddech") i Tadeuszowi Chrzanowskiemu ("Toledo w ciemnej źrenicy", "Ostateczna zgoda na czas" i "Bajki"), a także zbiory maszynopisów, jakie we wczesnych latach pięćdziesiątych, gdy nie mógł liczyć na publikację swoich książek w wydawnictwach państwowych, wysyłał swoim przyjaciołom (m.in. Jerzemu Turowiczowi). Wiele z tych amatorskich, całkowicie prywatnych przedsięwzięć nosi charakter samizdatu, czego wzorcowym wręcz przykładem są "Wiersze" odbite w kilkudziesięciu egzemplarzach w 1964 roku w Londynie przez Magdalenę i Zbigniewa Czajkowskich. Wiele z tych utworów (ale nie wszystkie!) doczekało się po śmierci autora oficjalnych edycji, w opracowanych przez 101 Ryszarda Krynickiego "Wierszach wybranych" i "Bajkach", a także w "Podwójnym oddechu. Prawdziwej historii nieskończonej miłości", ogłoszonym bez wiedzy i zgody spadkobierców, co było swego czasu powodem skandalu zarówno towarzyskiego, jak i wydawniczego, a nawet prawnego. Ale żeby ostatecznie docenić znaczenie "Utworów rozproszonych", trzeba ponadto wziąć pod uwagę fakt, że przynoszą także więcej niż osiemdziesiąt utworów dotychczas nigdzie niepublikowanych, odczytanych z rękopisów. Każdy zamieszczony w tym opasłym tomie utwór opatrzony został szczegółowym opisem edytorskim i bibliograficznym, za co Ryszardowi Krynickiemu, który wykonał tę gigantyczną pracę, należą się wyrazy najwyższego uznania.
Wagi "Utworów rozproszonych" przecenić nie sposób, ale lekturę tej książki odradzałbym każdemu, dla kogo miałoby to być pierwsze spotkanie z twórczością poetycką Zbigniewa Herberta. Jeśli ktoś jeszcze Herberta nie czytał, niech najpierw sięgnie po jego "Wiersze zebrane" lub choćby po jakikolwiek wybór jego poezji. Utwory rozproszone to, owszem, rarytas - i to nie byle jaki - ale dla znawców i wielbicieli autora "Studium przedmiotu"; dla tych, którzy z pamięci wymienią tytuły kolejnych jego książek, którzy niejeden jego wiersz znają na pamięć.
Zapraszamy do lektury!

opracowanie Prekursor