Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  Koncepcja kurczącego się wszechświata, aż do rozmiarów skalistej Wyspy Google, Wyspy Excel, Wyspy Baza Danych, wydaje się warta poetyckiej uwagi 

Data dodania: 2018-07-25

Koncepcja kurczącego się wszechświata, aż do rozmiarów skalistej Wyspy Google, Wyspy Excel, Wyspy Baza Danych, wydaje się warta poetyckiej uwagi

Okładka tomu

O nowej książce Krzysztofa Siwczyka na dwutygodnik.com pisze Maciej Woźniak

(...) Po sześciu czy siedmiu książkach, regularnie publikowanych przez dwie dekady, czuliśmy się z Siwczykiem w uchu jak Lemowski bohater na skalistej wysepce, jałowej ziemi ideowych rozczarowań i ekonomicznych mrzonek, religijnej hucpy i politycznej hochsztaplerki. W dodatku rozmiary wysepki – wraz z nadejściem medialnej globalizacji – okazały się żenująco niewielkie, ot, dające się ogarnąć paroma kliknięciami. Wśród środowiskowych złośliwostek o Siwczyku (że pisze dla krytyków, że z gotowych elementów, wziętych a to od Sosnowskiego, a to od Meleckiego, tworzy atrapę poezji, że sukces zawdzięcza nie kuśtykającej frazie przecież, lecz chwytliwej ideowej otoczce, stając się swoistym anty-Coehlo z podręcznikiem wydajnego poszukiwania bezsensu istnienia) jest i taka, która mówi, że gliwicki poeta zaczyna każdy dzień od wpisania w przeglądarkę swojego nazwiska. Chcecie wierzcie lub nie, ale koncepcja kurczącego się wszechświata, aż do rozmiarów skalistej Wyspy Google, Wyspy Excel, Wyspy Baza Danych, wydaje się warta poetyckiej uwagi. Szczególnie kiedy dopiero co byliśmy świadkami klęski piłkarzy Adama Nawałki – trenera obsesyjnie skupionego na detalach, gromadzącego najdrobniejsze obserwacje o piłkarzach i szczegółowo analizującego każdą boiskową sytuację. Podobnie gruntowne, kompleksowe przygotowania do porażki (w wymiarze egzystencjalnym i metafizycznym) prowadzi poetycki narrator Siwczyka.
(...)
Wydanym tej wiosny „Medianom” na pierwszy rzut bliżej do „Jasnopisu” niż do wcześniejszych książek poety z Gliwic. Wiersze są klarowniejsze i prostsze w obsłudze, a co bardziej istotne, zdarza im się wychylać ze stanu poetycko wyszlifowanej apatii i ahedonii, którą Siwczyk doskonalił w kolejnych tomach. Jedne wychylają się ku zewnętrznemu, organoleptycznie dostępnemu światu (np. „Obiektywnie patrząc” z monologiem dziewczyny w typie nierozgarnięta laska, która czeka aż jej chłopakowi skończy się odsiadka), inne ku przeszłości (np. „W nocnej trasie” przywodzi na myśl i zwięzły, bezpośredni liryzm debiutu Siwczyka, i wczesne wiersze jego poetyckiego druha Macieja Meleckiego). W kilku tekstach następuje połączenie tendencji.
(...)
Na szczęście to, co było u poety z Gliwic językowo ciekawe, poetycko samodzielne, niezależne od krytycznych aprobat i dezaprobat, wciąż takie pozostaje. Słowa w nowej książce Siwczyka wciąż potrafią dziwić się i sobie nawzajem, i kontekstom, w jakie trafiają, nie zanikł mu zmysł przytomnej autoironii („leżak, na jakim układasz pietę własnych pretensji”), ładnie przypomina, że znaczenie to rzecz nabyta (więc kosztowna, o czym nieraz zapominają obrońcy wartości, domagając się ich z automatu), zaś meandryczność frazy zyskuje na eksperymentach z wierszem wypowiedzianym na jednym oddechu, jednym zdaniem. Do tego dochodzi śmielsze otwarcie na zewnętrzny świat, ba, własna córka w roli intruza z zewnątrz, co daje nadzieję, że w kolejnych tomach dostaniemy wiersze z wątkiem kredytu branego na przyjęcie z okazji dwunastych urodzin albo strzępami rozmów o uczęszczaniu na religię w szkole. Kiedy rośnie nam dziecko, świat robi się bezsensowny na coraz więcej sposobów.

Polecamy cały tekst na dwutygodnik.com

opracowanie Prekursor