Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  "Język poetycki Tadeusza Dąbrowskiego jest swego rodzaju ewenementem w literaturze współczesnej ..." 

Data dodania: 2013-09-19

"Język poetycki Tadeusza Dąbrowskiego jest swego rodzaju ewenementem w literaturze współczesnej ..."

Pomiędzy

O tomie "Pomiędzy" w kwartalniku literacko-artystycznym "Szafa" pisze Teresa Radziewicz


(...) Zacznijmy od początku, czyli od języka. Język poetycki Tadeusza Dąbrowskiego jest swego rodzaju ewenementem w literaturze współczesnej z kilku względów. W czasach, gdy coraz więcej mówi się nie o rozumieniu wierszy, ale o „słuchaniu ich jak muzyki”, o pisaniu „strumieniem świadomości”, pisaniu intuicyjnym, kiedy się wychwala przeróżne lingwistyczne zabawy, wiersze autora tomu "Czarny kwadrat" przeczą tym teoriom. Wyróżniają się cechami dość – na pozór – niemodnymi: jest w nich elegancja i precyzja, jest wyrafinowana ironia, dystans do siebie i świata, ale i słodycz; jest zarówno w całej książce, jak i poszczególnych tekstach, koncepcja części i całości. Charakterystyczną cechą poezji Dąbrowskiego zdaje się także być budowanie osobnego świata w książce. Tak się dzieje również w najnowszym tomie: bohater wierszy jest wciąż w drodze, w podróży, a podróż ta skupia się na pamięci – na wspominaniu i na zapamiętywaniu, a jednocześnie na pewnym rodzaju lęku przed pamięcią i – przewrotnie – na nadziei związanej z pamięcią. Przyjrzyjmy się wierszowi, który w szczególny sposób dotyka wspomnień:


Słoiki

W fizyce klasycznej przeszłość istnieje w postaci
określonej sekwencji zdarzeń, w kwantowej (…)
– tylko jako spektrum możliwości.
Stephen Hawking
 
Zbyt często zjawiały się znienacka, dusiły
jak upalne lato dzieciństwa, parzyły jak pierwszy
obcy dotyk, kusiły jak wszystkie te kurewskie
telefony ze starego notesu, jak muzyka i śpiewy
dochodzące o zmierzchu z odległej części miasta.
Wciskały się każdym porem skóry, więc
zamknąłem je w osobnych słoikach i wyniosłem
do piwnicy. Czasem biorę z każdego po kropli,
mieszam je w szklance wody i patrzę, co by było,
gdyby. Lecz coraz częściej, w absolutnej ciszy,
słyszę, jak coś w piwnicy buzuje i syczy. Słoiki
kiedyś pękną, wspomnienia zleją się w jedną
oleistą kałużę, w którą wejdę jak w ogień.

Być może dlatego też podmiot liryczny niegdzie nie jest na stałe, zatrzymuje się tylko na chwilę, na jakiś czas, wciąż funkcjonując, żyjąc pomiędzy. To tytułowe „pomiędzy” jest tutaj rozdarciem, jakimś piętnem, a jednocześnie siłą sprawczą.
Zapraszamy do lektury całego tekstu na stronie kwartalnika.

opracowanie Prekursor