Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Media  "Gdybym był tamtym chłopcem, którym już nie będę, chciałbym może być kapitanem Nemo" 

Data dodania: 2013-02-28

"Gdybym był tamtym chłopcem, którym już nie będę, chciałbym może być kapitanem Nemo"

fot. Iwona Lompart

Ryszard Krynicki odpowiada na pytania kwestionariusza "KSIĄŻEK"

W najnowszym numerze " KSIĄŻEK" Ryszard Krynicki odpowiada na pytania Donaty Subbotko w kwestionariuszu magazynu. Oto fragment:
(...)
Donata Subbotko: Sny są dla pana inspiracją poetycką?
Są. Napisałem wiele wierszy, w których próbowałem przełożyć język snu na język poezji, np. „Pośród nich, w środku" albo „stuk-puk". Jeśli wystarczy mi czasu, chciałbym ułożyć antologię snów w polskiej poezji.

Pamięta pan pierwszą przeczytaną przez siebie książkę czy wiersz?
Tak się złożyło, że nie była to żadna książka ani tym bardziej wiersz, tylko poniemiecka wierszowana sentencja na kafelkach przy piecu kuchennym napisaną gotykiem: „Sich regen, bringt Segen", przypominającą trochę polskie: „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje". Dzieciństwo spędziłem na wsi na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Tam w latach powojennych nie było zbyt wielu polskich książek. Szkolna biblioteczka mieściła się na dwu półkach, w dodatku większość książek to były propagandowe produkcyjniaki. Było to w pierwszej połowie lat 50„ królował socrealizm. Tym bardziej pamiętam, z jakim zachwytem czytałem znalezioną w bibliotece gminnej książkę o przygodach niejakiego barona Munchhausena. Najwyraźniej nie byłem pierwszy, który ją czytał z takim zapałem, bo była kompletnie zaczytana, brakowało w niej początku i końca, długo więc nie wiedziałem, ani jaki ma tytuł, ani kto jest jej autorem. Po latach okazało się, że były to „Przygody barona Munchhausena" Gottfrieda Augusta Burgera z francuskiej wersji Theophile Gautiera przełożone przez Julię Hartwig i wydane w 1951 r. Oczywiście jak wszyscy z tej książki zapamiętałem przede wszystkim scenę, kiedy Munchhausen wyciąga z bagna siebie wraz z koniem za harcap. Przez długi czas potem wyobrażałem sobie, że tak właśnie mógł powstać wszechświat - wyciągnął sam siebie z nicości. Z pierwszej wyprawy do Gorzowa Wielkopolskiego przywiozłem sobie „20 000 mil podmorskiej żeglugi" Verne'a, tanie wydanie za dwa czterdzieści, z ledwo czytelnymi ilustracjami. 

Gdyby miał pan wybierać, bohaterem której książki mógłby pan być?
Gdybym był tamtym chłopcem, którym już nie będę, chciałbym może być kapitanem Nemo. Ale to inna bajka. Czy można powiedzieć, że jakaś książka sprawiła, że został pan poetą?
Ja nie chciałem zostać poetą. Chciałem pisać prozę, a niespodziewanie odnalazłem się w języku poezji.
(...)

Polecamy!

opracowanie Prekursor