Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  "Dla Ciebie mam ciepłe i bezradne uczucie" 

Data dodania: 2018-08-02

"Dla Ciebie mam ciepłe i bezradne uczucie"

Okładka tomu

O korespondencji Wisławy Szymborskiej i Zbigniewa Herberta w najnowszej " Twórczości" pisze Aneta Wiatr


Cóż, nie będę ukrywać, bałam się tej korespondencji, nawet w dwadzieścia lat po śmierci Zbigniewa Herberta (i sześć - Wisławy Szymborskiej). Po tamtej walnej „dyskusji narodowej" a raczej totalnej pyskówce i nawalance wszystkich ze wszystkimi, jaką sprowokował Nobel z października '96, obawiałam się, i nadal obawiam, powtórki z rozrywki. Oczywiście zastępczej, o co przy tej głębi erozji, frustracji i agresji społeczno-politycznej raczej nietrudno. Wszak u nas, poza liźnięciem w szkole, wieszczów - jako już „przerobionych" - nie bierze się do ręki. U nas wieszczami się gra, wieszczów się „obstawia" (jak Kusego i Sokoła), wieszczów się szczuje, nie na szaraka jednak, ale - jak podczas słynnej uczty u Januszkiewicza w grudniu 1840 roku w Paryżu - na siebie.
(...)
Podczas wakacji-odpoczynku nad Wigrami w '97 i '98 nie dawano mi spokoju, wciągając w studnię bez dna, w zapalczywe i jałowe dyskusje o wyższości świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia, skoro rozeszła się fama, że miałam czelność napisać coś - i to dobrze - o wrednej i rozchichranej Wisi. Miejmy nadzieję, że upiory te więcej nie wrócą wraz z dyskusją - bezowocną przy szkolnej znajomości obojga poetów i zastępczą przy politycznej kłótni w rodzinie -czy myć ręce, czy myć nogi? A do tego słuchając, co się aktualnie dzieje - czy myć je w bani, w mykwie, czy w łazience? Może gwarantem spokoju i pogłębionej refleksji przy tych niewinnych i błahych z pozoru tekstach będzie czas, który minął, a może pieczołowity wydawca tej korespondencji i szczery przyjaciel obojga (co, widać, jest możliwe) - Ryszard Krynicki, który w Wydawnictwie as przygotował nam piękną, wysmakowaną książkę. Zawsze skromny i zazwyczaj „małomówny" poeta i redaktor Wydawnictwa as („małomównym" określiła go Wisława Szymborska, opisując zdjęcie polskiej delegacji w Sztokholmie) nie z własnej winy pasowany został na czwartego bohatera korespondencji Herberta z Szymborską, słowem: zamieszany w listy. O trzecim, niejakim Frąckowiaku, albo Fronckowiaku, taśmowym producencie sonetów z Bydgoszczy czy z Jasła, pojawiającym się w listach wielokrotnie, acz przygodnie, do krzesania (rubasznego) humoru, można by rzec, że to plebejsko-demokratyczny odpowiednik Eustachego Pobóg-Tulczyńskiego (Kornela Filipowicza) z jego zgrabnie stylizowanych i zabawnych listów do hrabiny Heloizy Lanckorońskiej.
(...)
Czujemy, że nie jest to taka sama skala i amplituda, że to dwie odmienne osobowości, które wcześniej czy później, przy walnej pomocy polityki i zacietrzewionych entuzjastów-patriotów, muszą odejść ku swoim horyzontom, w inne rejony odczuwania świata. Tam, gdzie Zbyszek się zacietrzewiał, dociskał moralny pedał, przywdziewał grymas Nieprzejednanego, ubierał w togę Katona i czako huzara Śmierci, Wisełka odpuszczała, schodziła furii z drogi, przechodziła do piano. Zamiast frontalnego ataku i obuchem w czerep proponowała oblężenie i podkop, może nawet obejście wąwozami dyskretnej ironii. Ale i ona, po swojemu, walczyła, nie rezygnując po drodze z piękna jako sojusznika i sprzymierzeńca mocujących się z dżumą. Nie musiała u siebie dokonywać żadnych redukcji na rzecz... (poza redukcją ideologii - hurtem - w 1955-1956 roku). Bolesne wysuszenie, mordercza asceza jednoczynnościowych rewolucjonistów, bilansowanie strat i okaleczeń, jakie znajdziemy u Herberta choćby w znakomitym wierszu-liście Do Ryszarda Krynickiego ("Raport z oblężonego Miasta", 1983), to nie był jej problem i jej przypadek. Myślę jednak, że zawsze - co widać w „redaktorskich" i najzupełniej prywatnych listach - lubiła i doceniała niesfornego acz prostolinijnego Herberta i czekała na jego utwory. Zaciekawiała ją, a może nawet jej imponowała jego rogata dusza, jasne stawianie sprawy, nieco błazeńska osobność, nieuchwytność, nieobliczalność, jego wyślizgiwanie się z pułapek zastawianych przez System i Czynniki na integralną i świętą wolność Osoby ludzkiej, na niezawisłość Artysty. Wreszcie cena, jaką za to płacił. Zbyszek uzupełniał ją o coś, czego w sobie nie czuła czy nie miała, i w ten sposób paradoksalnie wzbogacał jej duszę i poezję.

(...)

"Twórczość", Warszawa 07/08-18 M. / Nr 7/8 7-8/2018

opracowanie Prekursor