Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  Czytelnik, który po raz pierwszy weźmie tę książkę do ręki, jeszcze tego nie wie. Ale, mówiąc kolokwialnie, albo i Frąckowiakiem, książka jest sexy. Wystarczy ją tylko otworzyć – na którejkolwiek stronie. 

Data dodania: 2018-04-23

Czytelnik, który po raz pierwszy weźmie tę książkę do ręki, jeszcze tego nie wie. Ale, mówiąc kolokwialnie, albo i Frąckowiakiem, książka jest sexy. Wystarczy ją tylko otworzyć – na którejkolwiek stronie.

Okładka tomu

O tomie " Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie" pisze na culture.pl Janusz R. Kowalczyk


Nie dla wszystkich oczywistą przyjaźń Wisławy Szymborskiej i Zbigniewa Herberta, genialnych poetów zafascynowanych wzajemnie swoją twórczością, odnajdziemy w zbiorze ich ponad czterdziestoletniej korespondencji. Tom został wydany staraniem krakowskiej oficyny a5 w edytorskim opracowaniu Ryszarda Krynickiego.
Jest co poczytać, ale i pooglądać, poczynając od okładki. Widnieje na niej: "Jedno z ostatnich zdjęć autora", jak poeta podpisał fotos prężącego muskuły mężczyzny, umieszczony obok uszczypliwie dowcipnej "wyklejanki", bo tak też noblistka nazywała własne kolaże. Nie ulega wątpliwości, że Wisława Szymborska i Zbigniew Herbert dysponowali nieprzeciętnymi zdolnościami plastycznymi, co poświadczają w wielu listach własnoręcznie wykonanymi rysunkami.
Były one jedynie dodatkiem do tego, co bardziej istotne, czyli do treści. Warto przewertować książkę już choćby pod kątem nagłówków. Jedynie pierwszy list poetki jako redaktorki krakowskiego tygodnika "Życie Literackie", pozyskującej nowego autora do współpracy, ma ton kurtuazyjny: "Szanowny Kolego".
W następnych, zwroty grzecznościowe zatracą oficjalną sztywność, zastąpione przez: Drogi…, Miły…, Najmilszy…, Uroczy…, Kochany…, Zbyszku, Poeto z Bożej Łaski! Z przeciwnej strony podobnie: Pani Wisławo – Śliczna moja, Kochana Wisełko, Serce Moje Gorejące, aż do zawadiacko poufałego: Wiśka, Ty!
Nie brak też swoiście pojmowanych komplementów, jak choćby w korespondencji z października 1961 roku, zawierającej słowa wdzięczności za "książeczkę, która jest piękna. Szczerze mówiąc nawet ładniejsza od Ciebie!". Chodziło, oczywiście, o wydany wówczas tomik Herberta "Studium przedmiotu". Żart w podziękowaniu równoważy skierowane do adresata końcowe zapewnienie: "Miłość moja utrzymuje się stale na wysokim poziomie".
(...)

Janusz R. Kowalczyk

Cały tekst recenzji na www.culture.pl

opracowanie Prekursor