Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  "Cienie w ciemności" 

Data dodania: 2021-04-25

"Cienie w ciemności"

Okładka tomu

O tomie "Osobnikt" Krzysztofa Siwczyka w najnowszym numerze "Twórczości" pisze Karina Stempel.


Koncepcja tomu opiera się na zróżnicowaniu formalnym, jednakże ‒ choć nie jest to oczywiste na pierwszy rzut oka ‒ równocześnie na konsekwencji tematycznej. Mylić może pomieszczenie w niej zarówno utworów lirycznych, mikropróz poetyckich, jak też zmykającego ją utworu dramatycznego ‒ jednoaktówki W pomroce, opartej na dialogu Osobnika Ogólnego i Osobnika Poszczególnego. Ten zamysł połączenia w jednym tomie różnych gatunków stanowi intrygująco nieoczywisty koncept, pozwalający opowiadać o problemie „ogólnym” za pomocą „poszczególnych” form. Jak wynika z tekstu dramatycznego, poszczególne głosy „magazynują się”, tworzą „drabinę”, która choć nie wiadomo, dokąd w ostateczności prowadzi, tworzy ‒ przynajmniej pozornie ‒ układ wertykalny.
Gdyby nie kilka istotnych elementów składowych, Osobnikt byłby jednak książką o krańcowo pesymistycznym wydźwięku. Jednym z nich jest język, znaczony idiomami np. Stanisława Barańczaka czy Józefa Baki, którzy pojawiają się w mottach i dedykacjach utworów Siwczyka. Spiętrzenie znaczeń i metafor pogłębiają aliteracje (jak choćby „szlamu szum”, „komando kobiet”, „w kokonach kołder”, „w uzie ust”, „na wieki wieko”). Zabiegi stylistyczne i rytmiczne w wierszach, zwłaszcza te o Bakowskiej proweniencji, pozwalają podmiotowi lirycznemu zmienić wektor przekazu (również i w tym przypadku wertykalny, lecz tym razem skierowany zdecydowanie w dół), rozproszyć go w wielu nieoczywistych kierunkach. Powstaje dzięki temu przestrzeń pozwalająca czytelnikowi rozejrzeć się wokół, spojrzeć na wersy czy metafory jak na odbicia w gabinecie luster ‒ inne, choć w istocie tożsame, w których przerażenie może mieszać się z groteską.
(...)
Życie (a przy tym sam człowiek) jawi się w tej książce jako powtarzalność schematów – zarazem odwieczna i nieskończona, lecz zawsze osobna i jednostkowa podróż ku nieznanemu celowi, z zacierającą się pamięcią, z bezwładem wynikającym z niemożności przejścia do szczególności do ogólności, z gasnącą nadzieją na przełamanie tego nieustannie powielanego impasu, „(...) bez wiary / w to, co się zdarzyło, choć widziałem wszystko” (Osobnienie).
Książka Siwczyka, jak już wspomniano, nie wydaje się jednak pesymistycznym podsumowaniem współczesnego świata i kondycji ludzkiej. Nikt nie czeka w niej na Godota, jednakże czekanie jest jednym z konstytutywnych elementów rysującego się przed oczyma czytelnika pejzażu. Można je utożsamić z uwięzieniem jednostki w przemijalnym czasie, ową według Noiki „chroniczną” chorobą wynikającą z tego, że człowiek jest w nim zanurzony, lecz „nie znajduje w nim swojej miary” (C. Noica, op. cit., s. 19). Jednakże w tomie Siwczyka pojawiają się tropy, które wskazują na możliwość odnalezienia jakiegoś głębszego sensu tych uwarunkowań – choć w bliżej nieokreślonym „gdzie indziej”. Symbolem „czasowego uwięzienia”, ale jednocześnie niedojrzałości człowieka, jest inkubator, w którym rozgrywa się akcja W pomroce, a także rekwizyty – elementy rzeczywistości obecne w wierszach i prozie: koce, pledy (Lekcje litanii), „kokony kołder”, w których jesteśmy „opatuleni jak larwy” (Każdy dzień) itp.
Ku czemu może prowadzić nas przepoczwarzenie się lub opuszczenie inkubatora? Osobnikt, jak należy się tego spodziewać w trakcie lektury, nie odpowiada na to pytanie. Pewne jest jedno: nie musi, a biorąc pod uwagę wcześniejsze rozważania, wręcz nie może. Autor tego tomu, precyzyjnie i konsekwentnie krążąc wokół tematu, wciąga czytelnika w koło zamachowe czasu, uruchamia jego wyobraźnię i zmusza go do myślenia, wymagając skupienia wzroku na czytanych słowach – czyli otwarcia oczu. Może to jest krok do odkrycia źródła cieni w pomroce.

opracowanie Prekursor