Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  "Chciałoby się napisać, że popadli w przyjaźń od pierwszego wejrzenia. Tyle że oboje lubili slow life na długo przed ukuciem tego terminu, więc jak z płatka nie poszło" 

Data dodania: 2019-10-21

"Chciałoby się napisać, że popadli w przyjaźń od pierwszego wejrzenia. Tyle że oboje lubili slow life na długo przed ukuciem tego terminu, więc jak z płatka nie poszło"

Okładka tomu

Każdy tylko trochę, przez kilka minut w ciągu doby. Joanna Szczęsna o listach Wisławy Szymborskiej i Stanisława Barańczaka w Książkach. Magazynie do czytania.


Ta korespondencja zaczyna się w roku 1972, dość banalnie: oto pracownik naukowy polonistyki na UAM w Poznaniu (tuż przed doktoratem) i zarazem kierownik działu literackiego w miesięczniku kulturalnym „Nurt" zwraca się do znanej poetki mieszkającej w Krakowie z prośbą o przysłanie do druku kilku utworów poetyckich. Poetka - Wisława Szymborska - nie tylko nie odmawia, ale też - jak się okazuje - wie, kim jest młodszy o pokolenie Stanisław Barańczak, a mianowicie zarówno redaktorem, jak i poetą (ma na koncie dwa tomiki, w tym zapierający dech Jednym tchem")
(...)
Nie ulega dla mnie wątpliwości, że Szymborska rozpoznała od razu rangę poezji Barańczaka, no a w drugą stronę, to się rozumie samo przez się. Tak więc chciałoby się tu napisać, że korespondenci popadli w przyjaźń. Jednak wcale nie tak od razu. W końcu Szymborska to autorka niezapomnianych wersów: „kiepsko przygotowana do zaszczytu życia/ narzucone mi tempo akcji znoszę z trudem". Wszystko więc - przynajmniej na początku - toczyć się będzie w innym, powolniejszym, jej właściwym rytmie (slow life to się teraz nazywa, ona uprawiała je od urodzenia).
(...)
Widziałam w sumie kilkaset wyklejanek autorstwa Wisławy Szymborskiej. Robiła je hurtowo i rozsyłała hurtowo w okolicach Nowego Roku do przyjaciół z życzeniami, ale też używała ich jako kartek pocztowych, na odwrocie których kreśliła zwykle kilka zaledwie zdań. Odnoszę jednak wrażenie, że Barańczak był adresatem wyjątkowym: niemała część wysłanych do niego wyklejanek robiona była „na miarę" („dedykowane" - dziś by się o nich powiedziało) i odnosiła się albo do jakichś wydarzeń wprost z jego życia, albo eventów, co do których po¬etka miała absolutną jasność, że go zainteresują. Pierwszy przykład z brzegu. Kiedy Barańczak w trawestacyjnym szale uczynił słonia bohaterem najbardziej znanych polskich wierszy i wydał je w książeczce „Bóg, Trąba i Ojczyzna. Słoń a Sprawa Polska oczami poetów od Reja do Rymkiewicza? (Znak, 1995), rozpętała się afera, która sięgnęła Watykanu. Wypowiadali się nie tylko kardynałowie, ale też szeregowi katolicy, pastwili się nad autorem prawicowi publicyści, zaś wydawca tłumaczył, że w żadnym wypadku nie chciał szydzić ani z tradycji  narodowych, ani tym bardziej katolickich. A co na to Szymborska? Wycięła dwa słonie z jakiegoś magazynu, nakleiła na tekturkę i dołączyła stosowne „komentarze do sytuacji" (też wycięte z gazety). Na jednym słoniu widnieje napis: „Od razu widać, że Polak", a na drugim: „Dobrze być sobą". Wysłała je przez ocean pocztą lotniczą (nie bacząc na koszta, choć taki słoń musi swoje ważyć, co dopiero dwa słonie). I o co było tyle hałasu? Głównie wzburzyła publiczność przeróbka wierszy Jana Kasprowicza i Juliusza Słowackiego.

Rzadko na moich wargach
Zjawia się święta, jedyna,
W dymie pożarów wędzona
Najdroższa nazwa: słonina.


Pośród niesnasek Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon:
Dla Słonia w charakterze papieża
Otwarty tron.


Powiem tak, trochę strach się śmiać (choć wydaje mi się, że nie naruszam ciszy przedwyborczej, a więc nie ma na mnie paragrafu), ale z drugiej strony - dobrze, przemogę strach - jak nie podziwiać tych rozkosznych zabaw z trawestowaniem klasyki, zabaw przekłuwających balon narodowej tromtadracji i patriotycznego wzdęcia? A też jak nie napawać oczu tymi miniaturowymi cudeńkami - zabawnymi, dowcipnymi, absurdalnymi, kiczowatymi - które Szymborska wycinała i wyklejała specjalnie dla swego ciężko chorego przyjaciela, by go ubawić, rozśmieszyć, pocieszyć i rozerwać (...).


KSIĄŻKI MAGAZYN DO CZYTANIA Warszawa 11-19 DM./Nr5

opracowanie Prekursor