Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Aktualności » Wydarzenia  Być Wojaczkiem i przeżyć 

Data dodania: 2016-08-03

Być Wojaczkiem i przeżyć

okładka tomu Krzysztofa Swiczyka

Piotr Bratkowski w rozmowie z Krzysztofem Siwczykiem w Newsweeku


Pił chętnie, snuł się trochę jak zombi po ulicach śląskich miast, robiąc groźne i posępne miny. W realu i na ekranie. W realu - bo choć miał zaledwie 21 lat, był już jedną z gwiazd zorganizowanego w 1998 roku festiwalu poetyckiego „Zbieg na dziko". Trzy lata wcześniej został pierwszym laureatem nagrody poetyckiej imienia Jacka Bierezina. Patron zobowiązywał; był jednym z ostatnich w Polsce „poetów przeklętych"; nagrodę ufundowano, gdy Bierezin zginął na jednym z paryskich mostów. Siwczyk dostał ją za debiutancki tom „Dzikie dzieci" - napisane potocznym językiem i niestroniące od wulgaryzmów świadectwo dorastania w blokowiskach okresu transformacji. I na ekranie, bo zagrał (bardzo przekonująco!) tytułową rolę w głośnym filmie Lecha Majewskiego „Wojaczek" (1999)
(...)
BLISKO DWADZIEŚCIA LAT PÓŹNIEJ ROZMAWIAM z jednym z najbardziej szanowanych pisarzy swego pokolenia. Właśnie wydał - w najbardziej prestiżowym dla poetów wydawnictwie A5 - „Jasnopis", trzynasty tom wierszy. Jednocześnie nakładem Muzeum w Gliwicach ukazała się jego osobista i mocno eseistyczna proza „Koło miejsca" z fotografiami Wojciecha Łuczaka, portretującymi gliwickie zakątki, o których pisze Siwczyk.
Jak Siwczyk odkleił się od tamtej wojaczkowej atmosfery? Dziś wspomina te lata z ogromnym dystansem. - Kiedy ma się dwadzieścia lat, autokreacja i autokrytycyzm są ze sobą sprzeczne - śmieje się. - Miałem to szczęście, że na ekranie mogłem sobie obejrzeć swój stan kreatywnej maligny. Ten filmowy Wojaczek to, rzecz jasna, byłem ja. Nie potrafiłem oddzielić swojego życia filmowego od realnego, wydawało mi się, że własnym życiem muszę poświadczyć prawdę ekranu. Na szczęście nie miałem tylu talentów autodestrukcyj- nych co Rafał Wojaczek - niedościgniony wzór maksymalnie udanej krótkiej egzystencji. Dzięki temu moja okazała się dłuższa i z pewnością zabawniejsza. Zabawniejsza? Być może. Ale choć pod koniec XX wieku już trochę niemodny, to jednak etos poety przełamującego - w wierszach i w życiu - obowiązujące normy i konwencje zapewniał towarzyską, środowiskową popularność. Tyle że autor „Dzikich dzieci" szybko poczuł, że nie czuje się w tym etosie autentycznie. (...)
I wcale nie poetyckich straceńców darzył wtedy największym podziwem. - Owszem, Wojaczek czy Bierezin to powinny być wyrzuty sumienia tego narodu. Choć naród jako zbiorowość niegustująca w poezji ma w głębokim poważaniu pisarzy. Ale tak się złożyło, że ową nagrodę imienia Bierezina otrzymałem z rąk Krzysztofa Karaska, Juliana Kornhausera i Aleksandra Jurewicza. Oni i niedawno zmarły Zdzisław Jaskuła to byli pierwsi poeci, których poznałem. I to oni mi imponowali - bo przeżyli, wyszli na własnych nogach z tych czarnych czasów komuny, które utopione w hektolitrach wódy i beznadziei zabrały ze sobą na dno Bierezina.
(...)

Polecamy cay tekst na  http://www.newsweek.pl/plus/kultura

opracowanie Prekursor