Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  "Bohater Siwczyka to ktoś niezadomowiony, kto wykłócać się musi o własną wiarygodność i niepodległość, kto za pomocą pomieszania (i przemieszczania) języka szuka własnej drogi" 

Data dodania: 2016-09-21

"Bohater Siwczyka to ktoś niezadomowiony, kto wykłócać się musi o własną wiarygodność i niepodległość, kto za pomocą pomieszania (i przemieszczania) języka szuka własnej drogi"

okładka tomu Krzysztofa Swiczyka

O "Jasnopisie" w Nowych Książkach pisze Rafał Rżany


Za centrum tomu mógłby uchodzić wiersz Niepisana, rozpoczynający się prowokacyjno--zaczepnym „skąd wiesz", które podmiot kieruje tyleż w stronę czytelnika (potencjalnego rozmówcy), co i samego siebie: „skąd wiesz że tak należy być może / to ślepa determinacja komórek". Jest to pytanie o tożsamość, o miejsce i celowość istnienia, o relacje zewnętrznego i wewnętrznego „ja" i świata, ego i superego, wolnego i niewolnego we mnie... Bohater Siwczyka to ktoś niezadomowiony, kto wykłócać się musi o własną wiarygodność i niepodległość, kto za pomocą pomieszania (i przemieszczania) języka szuka własnej drogi. Nie wiadomo, czy miałaby to być droga, która wyprowadzi go poza jaźń, poza świat psychodelicznej kombinatoryki. Tymczasen jest raczej tak, iż dość dobrze czuje się on w solipsystycznych labiryntach rezonującej ze światem duszy: „daj znać wypusz¬czę lampiony w nich podróżują / galaktyki w tobie się rodzą i umierają eony" (Zlostan). Zafascynowany zachodzącymi wokół procesami, oglądanymi jakby przez prześwietlo¬ny pergamin, dźwiękami dochodzącymi przez szybę - wysyła poza te osłony przemyślne sondy, zarzuca haczyki słów. Wystawia twarz na ciepłe promienie, by po chwili powrócić w chłód zacienionego pokoju. 
Jest to poezja wycofana, jeżeli za probierz przyjąć zanurzenie w materii życia i świata, jakimi są w prostym, bezpośrednim oglądzie; lecz zarazem próbująca w ten świat wejść na własnych warunkach, odkryć w nim subtelne mechanizmy zazębiające się z trybami poruszającymi psyche podmiotu. Poezja skrajnej, pryncypialnej pojedynczości (więc także pojedynczości języka) poszukującej wspólnoty z... inną pojedynczością. Jak w obszernym Mechanizmie obronnym, beckettowskim dialogu bez rozstrzygnięcia, zakończonym - porażką czy tylko potwierdzeniem komunikacyjnego i etycznego pata? „Jasne że tak, mów światu tak (...) Nie, nie to słowo, a które niby inne, nie, nie znam, wejdź do siebie" - powtarza drugi głos, daremnie czekając na odpowiedzi pierwszego. A może raczej ciesząc się jego zamilknięciem? Mechanizmem obronnym jest zarówno milczenie, jak i zmuszanie do milczenia. Czy jeśli milknę, tym samym pozwalam, by mówili za mnie inni? Czy pozwalając przemawiać w swoim imieniu - pozbywam się suwerenności? Jak daleko sięgają konsekwencje prostej odmowy decydowania w tej czy innej sprawie dyskutowanej na agorze?

opracowanie Prekursor