Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  "Adam Zagajewski zaprasza do szczególnego rodzaju współodczuwania rzeczywistości" 

Data dodania: 2019-09-21

"Adam Zagajewski zaprasza do szczególnego rodzaju współodczuwania rzeczywistości"

fot.Joanna Helander

Krzysztof Siwczyk o "Prawdziwym życiu" w Magazynie Świątecznym Gazety Wyborczej

Zdawkowa obecność poezji współczesnej w świadomości polskich czytelników zdaje się nie dotyczyć Adama Zagajewskiego. To poeta stosunkowo regularnie publikujący nowe książki znajdujące swojego, całkiem licznego, odbiorcę. Fenomen tego odbioru najpewniej zasadza się na języku, którym Zagajewski pisze wiersze i eseje. I co ważne, teksty odautorskie, żwawo komentujące bieżącą sytuację polityczną w kraju. Język ten jest przejrzysty, klarownie komunikuje, co ma do zakomunikowania. W tym sensie jest Zagajewski wierny swojemu debiutanckiemu tomowi wierszy „Komunikat”.
(...) A przecież u podłoża poetyckiej twórczości Zagajewskiego wciąż uwiera kamień węgielny buntu. I sam przyznam z zaskoczeniem, że poeta często ten kamień przed nami odkrywa.
(...) Na dobrą sprawę cała jego nowa książka opisuje i zmaga się z naszym „teraz” i z „tutaj”, przy czym ma Zagajewski do tych fenomenów miejsca i czasu stosunek coraz bardziej elegijnie zdystansowany i melancholijnie oddalony. Wkracza w poetycką starość, nie udając, jak czynił to Czesław Miłosz, że witalność go nie opuszcza.
W jednym z bardziej przejmujących wierszy, „Autoportret pod kroplówką”, podmiot liryczny, a może porte-parole autora, unieruchomiony w szpitalnym łóżku, mówi wprost:

Widzę też stadion K.S. Clepardia
niebiescy grają przeciw czerwonym
a czerwoni przeciw niebieskim.
Tutaj jednak panuje spokój
cisza i przeźroczystość;
nie biorę udziału w walce.

Otóż nie do końca. Zagajewski jak najbardziej bierze udział w walce, tylko nie środkami poetyckimi. Nie kto inny jak właśnie on wykwintnie i z ironią odbija piłeczkę z aktualną władzą.
(...)
To dziedzictwo pokoleniowe dla mnie, a także dla sporej grupy poetek i poetów wchodzących do literatury już po przemianach 1989 r., było kłopotliwe. Pokątnie, nawiązując do głośnego wiersza Zagajewskiego „Nie czytajcie Jastruna”, mówiliśmy sobie „Nie czytajcie Zagajewskiego”. Chodziło najpewniej o bunt, znalezienie sobie negatywnego bohatera, na którego projektować można własne fantazje o prawdziwej poezji. Zagajewski w latach 90. był symbolem poety parnasistowskiego, wygodnie ułożonego ze swoimi lękami, pisującego gładkie wiersze, które nie mogły urazić nikogo ani niczego, zwłaszcza rzeczywistości wczesnego, pietruszkowego kapitalizmu w Polsce.
Ten stan rzeczy trwał do momentu, w którym trzeba było głośno powiedzieć „nie” – władzy, kondycji współczesnego polskiego społeczeństwa, zdziczeniu języka debaty publicznej. Paradoks polega na tym, że najgłośniej to „nie” wypowiedzieli niegdysiejsi twórcy Nowej Fali.
(...)
Oczywiście dużym nietaktem byłoby imputowanie „Prawdziwemu życiu” jednostajnego sznytu wierszy politycznie zaangażowanych. Jest ich zdecydowanie mniej niż zapisów będących jawną walką metafizyczną. Ten transcendentny ton wydaje się całkowicie zrozumiały i w jakimś sensie jest stałym insygnium „polskiej szkoły poezji”, w której Zagajewski od lat jest prymusem, a w Ameryce profesorem.  Jego spektakularną, jak na warunki współczesnego świata, karierę międzynarodową żyruje między innymi ten właśnie, specyficznie polski, a przecież maksymalnie uniwersalny, ton podniosłości i powagi wiersza. Styl wysoki, przerzucony jak licha kładka nad głowami maluczkich wyrobników pragmatyzmu codzienności, w realizacjach Zagajewskiego przestał mnie ostatnimi czasy irytować.
(...)

Magazyn Świąteczny Gazety Wyborczej/ 21-22.09.2019

opracowanie Prekursor