Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  A jednak pesymistyczna diagnoza naszych czasów nie burzy wiary poety w poezję, w siłę twórczości, w potęgę sztuki, wiary w drugiego człowieka, wiary w przyjaźń i miłość, wiary w życie, w to, co los przynosi dzisiaj i przyniesie jutro. 

Data dodania: 2020-02-19

A jednak pesymistyczna diagnoza naszych czasów nie burzy wiary poety w poezję, w siłę twórczości, w potęgę sztuki, wiary w drugiego człowieka, wiary w przyjaźń i miłość, wiary w życie, w to, co los przynosi dzisiaj i przyniesie jutro.

okładka tomu

"Prawdziwe życie, życie zwyczajne". Janusz Drzewucki w "Twórczości" o tomie Adama Zagajewskiego


Zastanawiające, Adam Zagajewski jest autorem tak osobistych wierszy, twórcą tak oryginalnej i wyjątkowej poezji, właścicielem tak charakterystycznego i rozpoznawalnego lirycznego stylu, a przecież w swoich utworach w pierwszej osobie zabiera głos rzadziej niż rzadko. Zbiór "Prawdziwe życie" wydany w pięć lat po "Asymetrii" przekonuje o tym wyjątkowo dobitnie.
Zamiast liczby pojedynczej poeta woli mnogą, a więc zamiast ja - my. Kiedy poeta mówi my rzadko kiedy ma na myśli my pokoleniowe, jak przed laty, narodowe czy społeczne; zaimkiem my od dawna już określa najbliższą sobie wspólnotę duchową, rodzinną, przyjacielską, tak czy owak - prywatną. Kiedy zaś wybiera liczbę pojedynczą, to częściej niż w pierwszej wypowiada się w drugiej bądź trzeciej osobie; a więc zamiast ja - ty, on, ona. Nie znaczy to, że w wierszach tego poety ja liryczne nie dochodzi do głosu w sensie dosłownym i ścisłym. Dochodzi. Ale od wielkiego dzwonu. Przede wszystkim wówczas, gdy mowa o tym, co najintymniejsze i równocześnie najboleśniejsze. A zatem w wierszach o starości poświęconych zmarłej matce, zmarłemu ojcu. 
Matka i ojciec pojawiają się w "Prawdziwym życiu" raz osobno, raz razem. Na przykład w wierszu "Drottningholm" jako turyści z innymi turystami na fotografii wykonanej pół wieku temu na wycieczce w Szwecji; albo w trakcie przejazdu poety przez miasto, w którym mama przed wojną chodziła do szkoły (Sambor), albo gdy wspomina miasto, w którym spędziło dzieciństwo i młodość (Imieniny), dom, w którym mieszkało się z rodzicami (Arkońska 7), było się najpierw harcerzem i ministrantem równocześnie, co zresztą nie bez znaczenia, potem maturzystą (Mam piętnaście lat).
(...)
5. A jednak pesymistyczna diagnoza naszych czasów nie burzy wiary poety w poezję, w siłę twórczości, w potęgę sztuki, wiary w drugiego człowieka, wiary w przyjaźń i miłość, wiary w życie, w to, co los przynosi dzisiaj i przyniesie jutro. Nawet wtedy, a może przede wszystkim wtedy, gdy temu życiu się dziwimy, gdy się nie zgadzamy na nie, gdy przeciwko niemu się buntujemy. Bo przecież buntujemy się nie tylko przeciwko światu, przeciwko władzy boskiej i cesarskiej, przeciwko społeczeństwu, przeciwko większości w imię naszej pojedynczości, wyjątkowości, indywidualności. Buntujemy się także przeciwko własnemu życiu, czyli przeciwko sobie. W tej rzadkiej chwili, gdy ogarnia nas jasność, gdy odczuwamy radość i szczęście, gdy wiemy, że kochamy i jesteśmy kochani, wtedy nie bez zaskoczenia odkrywamy, że ta chwila naprawdę trwa chwilę. I nie bez rozczarowania zadajemy pytanie, retoryczne pytanie - jakie Adam Zagajewski w wierszu Krótkie chwile zadaje aż czterokrotnie - „To ma być życie?" spodziewając się ciągu dalszego, czegoś więcej. Tymczasem nie ma niczego więcej, jest tylko, co jest i jakie jest.
W zbiorze "Anteny" sprzed półtorej dekady poeta zamieścił wiersz "Zwyczajne życie" z wyrażonym w wygłosie przeczuciem: „Zwyczajne życie łaknie". Czego? Więcej życia. Tym prawdopodobnie jest prawdziwe życie zaklęte w tytule "Prawdziwe życie". Czymkolwiek jest, czymkolwiek okaże się prawda.


Twórczość, nr 1/2020

opracowanie Prekursor