Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  Psalm i inne wiersze  

Wstań i świeć, czyli Celan dla początkujących

Jego „Fuga śmierci" stała się aż „zbyt popularna", była szkolną lekturą. Metafora o „kopaniu grobu w powietrzu" kojarząca się z krematorium weszła do potocznego języka. Zdanie „Śmierć jest mistrzem z Niemiec" stało się medialnym frazesem.
Na białej okładce - twarz Celana. Przykuwające spojrzenie. Może to ono sprawia, że ta książka mnie nie onieśmiela. Bo jego poezja działa onieśmielająco - otoczona kultem, mroczna, naznaczona cierpieniem, objęta aurą nieprzetłumaczalności. W tych wierszach słowa „stoją obok siebie", jakby dopiero czekały, aż czytelnik je połączy. Nie zawsze to się udaje.
(...)
Ryszard Krynicki w posłowiu do „Psalmu..." mówi o obecności Celana w polskiej kulturze. Długa jest lista tłumaczy (począwszy od Feliksa Przybylaka i Stanisława Barańczaka) oraz książek o Celanie (w tym biografia Johna Felstinera „Poeta, ocalony, Żyd" i antologia interpretacji poszczególnych wierszy - „Kartki Celana" pod red. Joanny Roszak). Są też artyści - jak Mirosław Bałka czy Krzysztof Bednarski - którzy odwołują się do autora „Fugi śmierci". A jeszcze czytam, że na półkach paryskiej biblioteki Celana stały m.in. tomiki Tadeusza Różewicza oraz „Myśli nieuczesane" Lecą (którego przekład „Fugi śmierci" Krynicki zamieścił w swoim wyborze).
Może dlatego, że sam nie należałem do wyznawców Celana, ujęło mnie w tym posłowiu proste zdanie, o czym jest ta poezja: „o miłości i śmierci, o żydowskości i osamotnieniu, o nicości i Nicości, o Bogu". O tym wszystkim naraz.
Tym, co onieśmiela u Celana, jest - jak to ujęła rumuńska poetka Magda Cerneci - „doskonałość jego bolesnych hieroglifów, krzyczących o nieuniknionym dramacie". Wydaje się, że każde słowo ma tam odniesienie do jakiejś rzeczywistości, do której nie dotrzemy. Czy to znaczy, że poezję Celana mamy sprowadzić tylko do świadectwa jego czasów? To prawda, że odsyła ona w sposób nieunikniony do biografii autora i historii XX-wiecznej Europy - tego, co nazwano „ciężarem bycia niemieckim poetąimłodym środkowoeuropejskim Żydem z galicyjskich Czerniowiec, dorastającym w cieniu obozów koncentracyjnych". Znane są kluczowe momenty tej biografii: śmierć rodziców w obozie; kompleks winy ocalonego; tułaczka przez Europę, od Bukaresztu, przez Wiedeń, do Paryża. Jego poczucie „żydowskiej samotności" pomimo obecności rodziny, dziecka, kobiet, które go kochały, jak Ingeborg Bachmann, czy były z nim blisko zaprzyjaźnione, jak Nelly Sachs. Inne ważne punkty: nieufność do Niemiec i głębokie zanurzenie w języku niemieckim. I jeszcze gorycz z powodu niesłusznego oskarżenia o plagiat. Oraz tragiczna koda: samobójcza śmierć w Sekwanie w 1970 roku.
Jednak w „Kartkach Celana" natrafiam na przestrogę filozofa Adama Lipszyca, żeby nie redukować tej poezji ani do świadectwa historycznego, ani do biografii, ani do teologii. Istotne jest to, co dzieje się w przestrzeni wiersza. Lipszyc Celana nie „interpretuje". To, co z nim robi, nazywa zmyślnie „chodzeniem po wierszu". Bo wiersz Celana nigdy nie zastyga, nie przestaje pracować. I jak Celan w swoim wierszu, tak samo jego czytelnik musi iść „tam, gdzie nąjciaśniej", żeby w końcu „wydostać się na wolność", przebić przez „kratę mowy"
Nasz zezłomowany język
Teodor Adorno krótko po wojnie postawił słynne pytanie: jaki sens ma poezja po Auschwitz? Czy sztuka ze swoim dążeniem do pięknosłowia może wyrazić Zagładę? Ale czy Celan ją „wyraża"? Zagłada skaziła język. Dotknęła nie tylko ludzi, ale samego słowa, w którym - według Żydów - mieszka Bóg. Tadeusz Sławek nazywa ten proces „zezłomowaniem języka". Twórczość Celana staje się poszukiwaniem jakiejś okrężnej drogi do innej przestrzeni, do utraconego języka, ukrytego poza słowami. Można go czytać, odnosząc do naszej współczesności, bo i my posługujemy się „zezłomowanym" językiem. Można w nim bez wysiłku i żadnej odpowiedzialności wypowiedzieć zdanie, że „Bóg umarł", „człowiek umiera", „świat się rozpada", „nie zostaje nic". To są prawdy obiegowe, traktowane zamiennie z prawdami przeciwnymi - jak to ujął Różewicz „życie bez boga jest możliwe/ życie bez boga jest niemożliwe". „Niestety dusza wyszła/ duszy nie ma/ roześmiała się/ młoda kelnerka". Różewicz, rówieśnik Celana, oddał w swoim języku to spłaszczenie. „Byli szczęśliwi/ dawniejsi poeci/ Świat był jak drzewo/ a oni jak dzieci". Ale drzewo „spłonęło".
Muzyka i zabijanie
Słynny poemat Celana - „Fuga śmierci" - powstał „na kanwie tekstu opisującego Żydów zmuszonych do grania muzyki tanecznej w obozie zagłady". Kiedy czytam ten wiersz, widzę scenę z filmu Munka „Pasażerka": w symfonię graną przez obozową orkiestrę jak zgrzyt żelaza po szkle wdziera się, fałszując, przeciągły gwizd lokomotywy wiozącej nowy transport. „Fuga śmierci" powstała prawdopodobnie w roku 1945. Opublikowana po niemiecku w 1952 roku była wielokrotnie recytowana przez poetę. Jak podaje Felstiner, ten wiersz stał się w pewnym momencie „zbyt popularny". W zachodnich Niemczech był szkolną lekturą. Zdanie „Śmierć jest mistrzem z Niemiec" stało się medialnym frazesem. Sens wiersza, który zderza ze sobą piękno i niełudzkość, muzykę i zabijanie, poezję i śmierć niczym dwie rywalizujące strony tej samej rzeczywistości, usiłowano sprowadzić do jakiejś moralnie podniosłej formuły. U Celana ten sam człowiek, który wypowiada w języku Goethego i Heinego zdanie: „złoto twoich włosów Małgorzato" - przeciwstawione zdaniu: „popiół twoich włosów Sulamit" - „przyzywa gwizdem swe psy/ Gwizdem wywleka swych Żydów każe im kopać grób w ziemi/ Nam rozkazuje teraz zagrajcie do tańca". To, co można odczytać jako oskarżenie judeochrześcijańskiej kultury, zaczęto interpretować w duchu niemiecko-ży-dowskiego pojednania, jakby zawarte w wierszu piękno miało „ocalać" czy „zbawiać". Ale u Celana to piękno - jak piękno muzyki granej w Auschwitz - zostaje podważone, przypisane do języka, który nas zdradza.
Czego pomyśleć się nie da
Celan przygląda się językowi z zewnątrz. Tajemnicą pozostaje miejsce - znajdujące się gdzieś poza językiem - do którego wiersz prowadzi. Gdzie ono jest? Celan szuka w wierszu „przestrzeni otwartej, pustej i wolnej". W swoim wystąpieniu, odbierając Nagrodę im. Buchnera, Celan mówił, że dąży do „wiersza absolutnego", choć „czegoś takiego z pewnością nie ma i być nie może". Tak głęboko wchodzi w swój język, aby dotknąć czegoś, co jest poza nim. Poezja jest dla niego „grą", w której mierzy się z „nieczytelnością tego świata", gdzie „wszystko [jest] dwoiste", a „Ty, zakleszczony najgłębiej w sobie,/ wydobywasz się z siebie/ na zawsze". Mógłby powiedzieć za żydowskim pisarzem-filozofem Edmondem Jabesem, którego cenił, że „nie myśli się o śmierci, o pustce, o Nicości, ale o ich niezliczonych metaforach: to sposób na ominięcie tego, czego pomyśleć się nie da". Celan szuka tych „sposobów ominięcia" - czy właśnie dotknięcia? - w języku dawnych i nowych mistyków, w paradoksach mowy, która pozwala nazwać to, czego nie ma (...)
Bohaterką tej poezji jest sama mowa. Wyjątkowość lektury, jej trud polega na potrójnym wysiłku tłumaczenia. Krynicki tłumaczy Celana, ale my też, czytając, musimy dokonać „przekładu" - ustalić relacje między słowami, które u Celana stoją „osobno" i czekają na połączenie. Ale przecież także samo pisaniejest przekładem z rzeczywistości, która sama w sobie jest wierszem „gotowym do wysłuchania". Jak „ten najednym/ skrzydle szybujący kosy nad murem przeciwpożarowym, za/ Paryżem, tam w górze, we/ wierszu". Kos u Celana przelatuje poza „kratami mowy". Ważne są puste miejsca, to, co pomiędzy wierszami, niewysławialne. Czasem brakuje nam słów, kiedy chcemy opowiedzieć rzeczywistość ze snu - tyle że tu chodzi ojawę i o nas (...)

Gazeta Wyborcza, 30-07-13 DZ. /Nr 176

Tadeusz Sobolewski



« powrót
opracowanie Prekursor