Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  "...Ryszard Krynicki wskazał wyraźnie na duchową więź, jaka łączy go z oryginalną - w znaczeniu: nieprzetworzoną, niezafałszowaną przez zachodnie naloty - tradycją japońskiego wiersza"  

Data dodania: 2014-08-12

"...Ryszard Krynicki wskazał wyraźnie na duchową więź, jaka łączy go z oryginalną - w znaczeniu: nieprzetworzoną, niezafałszowaną przez zachodnie naloty - tradycją japońskiego wiersza"

Okładka tomu Ryszarda Krynickiego

o "Haiku. Haiku mistrzów" pisze w "Nowych Książkach" Rafał Rżany

Tytuł ów, a pewność co do tego zyskujemy podczas lektury zbioru, informuje nie tylko o tym, iż obok własnych umieścił autor "Kamienia, szronu" utwory klasyków z Kraju Kwitnącej Wiśni, ale również że owi klasycy, poetyccy i filozoficzni mistrzowie, są mu bardzo bliscy. I to od dawna, o czym uważniejsi czytelnicy Krynickiego doskonale wiedzą. Gromadząc obok siebie teksty własne oraz tłumaczone i wskazując już poprzez tytuł na ich wspólną tradycję (w przypadku polskiego pisarza - tradycję z wyboru), zachęca poeta do  - spojrzenia na zawartość tomu jak na literacki dialog. Dialog bardzo kunsztowny - co do  tego nie mam wątpliwości.
Wzorem czy punktem odniesienia i raczej dojścia niż wyjścia jest dla Krynickiego, od wielu już lat popularna w Europie, forma haiku. Charakterystyczne, iż spośród przeżywających krótszy lub dłuższy romans z 17-zgłoskową miniaturą zachodnich autorek i autorów wielu wybierało raczej swobodne nawiązania, co odnosi się zarówno do wierności wzorcowi wersyfikacyjnemu, jak i założeniom filozoficznym. Bowiem odejście od stawianego w centrum wiersza „ja" i w ogóle od antropocentryzmu, wyczulenie na piękno przyrody we wszystkich jej przejawach, wielki szacunek okazywany niepozor-nym i ulotnym formom życia czy pełna zachwytu i pokory obserwacja zmieniających się pór roku czynią klasyczne haiku, jak i niewiele dłuższą od niego tanka, bardzo odmiennymi od - przynajmniej jakiejś istotnej części - poezji europejskiej i naszego, nazwijmy go tak, wzorca poezjowania. Podobnie: samo trwanie tych form niezmienionych od kilkuset lat.
(...)
Po wielokrotnej lekturze skłonny jestem w centrum tego dialogu postawić dwa wiersze  z "Prawie haiku", zresztą sąsiadujące ze sobą: "Nadal nie wiem" oraz "Może tak?". Przywołany jest w nich „mój ukochany Issa", jeden z czterech tłumaczonych w tomie klasyków, jako autor prawdopodobnie aż trzech tysięcy haiku. Prosty komentarz z "Nadal nie wiem": „Przeczytałem o tym czternaście lat temu / i nadal nie wiem, co mam o tym myśleć", wydaje się przede wszystkim wskazaniem na jakąś - na ogół nieosiągalną dla zachodnich twórców - jedność sztuki i życia, a przy tym związki tożsamości i czasu, drogi i słowa. Zarazem, w drugim planie: odsłonięciem ogromnej przestrzeni wolności, na którą otwiera nas poezja pojmowana jako forma samodoskonalenia. 
Krynickiego fascynacja haiku dojrzewała na przestrzeni kilku dziesięcioleci. Z czasem to, co można by nazwać myślowo-formalnym gorsetem, przestało go uwierać i ograniczać. Wąska ścieżka prowadzi daleko - mawiał jeden z japońskich mistrzów miecza. I po tej wąskiej ścieżce siedemdziesięcioletni Ryszard Krynicki, od lat poddający swoje pisanie reżimowi przemyślanej ascezy - stąpa bardzo pewnie. 

opracowanie Prekursor