Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  (...) międzykontynentalna - od kwietnia 1981 roku - korespondencja barańczakowo-szymborska jest na wagę złota. Ma ona swój niepowtarzalny styl i smak, swój ciężar gatunkowy, swoje meandry i znaki zapytania, a pod koniec (rozciągnięty w długą dekadę 2001-2011) swój nieoczekiwany dramatyzm. 

Data dodania: 2020-08-05

(...) międzykontynentalna - od kwietnia 1981 roku - korespondencja barańczakowo-szymborska jest na wagę złota. Ma ona swój niepowtarzalny styl i smak, swój ciężar gatunkowy, swoje meandry i znaki zapytania, a pod koniec (rozciągnięty w długą dekadę 2001-2011) swój nieoczekiwany dramatyzm.

Okładka korespondencji

W najnowszym numerze Twórczości Aneta Wiatr pisze o korespondencji Wisławy Szymborskiej i Stanisława Barańczaka "Inne pozytywne uczucia też wchodzą w grę"

(...) A zaczęło się wszystko banalnie - od wymiany duserów i komplementów, od wymiany dedykowanych sobie książek., m.in. "Wielkiej liczby" Wisławy Szymborskiej i "Sztucznego oddychania" Stanisława Barańczaka, od jego podziwu „dla Jej genialnych nowych wierszy" i jej rewerencji wobec jego „znakomitych przekładów wierszy Brodskiego" i metafizycznych poetów angielskich XVII stulecia z Johnem Donnę em na czele, tym od „komu bije dzwon". I jeszcze wobec przekładów E.E. Cummingsa, co są jak „taniec na linie". Ze spotkaniami i rozmowami/ ace-fl-/ace nie było najlepiej przez pierwsze lata, jako że Poznań nie leży na głównym szlaku, a do tego odchyla się, w lewo, od Krakowa, a pani Wisława - wyraźnie po 1956 roku zrażona do kolektywnych form życia i Krupniczej 22, kołchozu dla twórców - znana była ze swego przywiązania do pńncipium individuationis i zasady amitie distante. Nie pomagał też sprawie kameralnego spotkania sam Barańczak, wciąż handrycząc się swymi pobudzonymi politycznie wierszami z władzą, zakładającą z upodobaniem dwa getta dla twórców: salon „pisarzy partyjnych" i świetlicę pisarzy spacyfikowanych, wystraszonych, układnych, bezwolnych, bez właściwości. Autor "Korekty twarzy" i "Sztucznego oddychania" nie chciał czy nie umiał, jak podziwiana Szymborska „po przejściach", inteligentnie zejść do spraw ogólniejszej natury i brawurowo acz bezpiecznie ukryć się w Rodzaju, w Muzeum Ziemi, w historii naturalnej, w tajemnicach przyrody i paradoksach istnienia. Póki miał siły, tropił absurdy i paradoksy PRL, wtrącał się do propagandy sukcesu, nie chciał schodzić do żadnego getta, wchodzić do żadnej koterii, a poruszając się - w stanie ciągłego podgrzania - pośród nonsensów życia społecznego, wciąż wpadał w śliskie koleiny i kostropate ścieżki polityki. Można by rzec, nawiązując do jego licznych parodii nowomowy tudzież urzędniczego bełkotu, że jego niewyparzony język wyraźnie szukał guza...
(...)
Zmęczony walką z wiatrakami, szczęśliwie obarczony coraz liczniejszą rodziną, zamknie się Barańczak w Szekspirze i w tysiącu tłumaczeń, by po trzyletnim oczekiwaniu na paszport, czujnie wyfrunąć 29 marca 1981 roku na wykłady do USA. Nikt jeszcze wtedy chyba nie przeczuwał, bo to nie sprawa przeczuć, ale benedyktyńskiej pracy, którą - razem z Clare Cavanagh - wykonał ten entuzjasta- pracoholik, że nad głową wyjętej z komunizmu, kameralnej, niezwykle ostrożnej, skromnej, wstydliwej, wycofanej z walki o nagrody i zaszczyty Szymborskiej, autorki raptem paru tomików niełatwej poezji, zaświeciła szczęśliwa i trudna gwiazda (...)


Twórczość, Warszawa 07/08-20 M. / Nr 7/8

opracowanie Prekursor