Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje   ...w „Zapisanym" - tomie najbardziej może prywatnym, wewnętrznym, skupionym, dającym czytelnikowi poczucie, że znalazł się niezwykle blisko tajemnicy źródła wiersza.  

Data dodania: 2013-09-25

...w „Zapisanym" - tomie najbardziej może prywatnym, wewnętrznym, skupionym, dającym czytelnikowi poczucie, że znalazł się niezwykle blisko tajemnicy źródła wiersza.

Zapisane

O nowym tomie Julii Hartwig pisze Tomasz Fiałkowski w Tygodniku Powszechnym


Wspomnienie i zapomnienie, obrazy dnia i „ciemne znaki nocne", życie, które trwa tym mocniej, im bardziej świadomi jesteśmy jego przemijalności. Przeszłość, z której wyławiamy chwile szczęśliwe - „Wszak należy nam się ja-kaś nagroda / za zbrodnie jakich dokonuje na nas czas". Bytowanie na krawędzi, „na skrawku nocy / w nieoczekiwanej pustce" „Zapisane" to świadectwo doświadczenia granicznego, ale ten, kto nam o nim opowiada, mówi tonem ściszonym, ważąc słowa, z dystansem, „jak lekko będziemy teraz / unosić się / w powietrzu/ rozsiewając upominki /darowane przez życie / niczym ślubne bukiety / co zawsze trafiają do rąk".

Wydając w 1956 roku debiutancki tom wierszy „Pożegnania", Julia Hartwig miała 35 lat. Potem przyszły kolejne zbiory, życzliwie przyjmowane przez krytykę, ale publikowane bardzo rzadko, mniej więcej co dekadę. Autorka bardziej była wtedy znana ze swych tłumaczeń poetów francuskich i amerykańskich, a także z biografii Apollinairea i Nervala. Czekała nas jednak niespodzianka, wspaniały rozkwit tej poezji, stanowiący zjawisko naprawdę wyjątkowe (...)

Zapraszamy do lektury całego tesktu w najnowszym numerze Tygodnika Powszechnego.

opracowanie Prekursor