Poezja i eseistyka w najlepszym formacie
  • In English
  • Strona główna
  • Mapa strony
  • Dodaj do ulubionych

Recenzje  „Jasnopis” potwierdza, że Siwczyk pozostaje świadomy rozdarć i ambiwalencji, w jakie zabrnęła… no, nie jego poezja przecież, ale cała zachodnia kultura. A jednocześnie – co zdaje się sugerować już tytuł tomu – czuje, że to, co przez lata było traktowane jako nowina niedobra i głoszona pokątnie, w końcu może i zabrzmieć, i zostać odebrane inaczej. 

Data dodania: 2016-06-14

„Jasnopis” potwierdza, że Siwczyk pozostaje świadomy rozdarć i ambiwalencji, w jakie zabrnęła… no, nie jego poezja przecież, ale cała zachodnia kultura. A jednocześnie – co zdaje się sugerować już tytuł tomu – czuje, że to, co przez lata było traktowane jako nowina niedobra i głoszona pokątnie, w końcu może i zabrzmieć, i zostać odebrane inaczej.

okładka tomu Krzysztofa Swiczyka

Maciej Woźniak o "Jasnopisie" na dwutygodnik.com

Papierowa pogoda

Na antenie radiowej „Dwójki” Krzysztof Siwczyk powiedział, że nie tyle ogląda, co czyta świat. Konsekwencją tego wyboru, sięgającego do filozofii średniowiecznej, jest odsunięcie czytelnika świata (jako systemu znaków) na dystans, gdzieś obok. Poręczna definicja Heideggera – że „metafizyka jest miejscem namysłu nad istotą bytu i rozstrzygania o istocie prawdy” – informuje nas, gdzie to „obok” jest. I czyni Siwczyka poetą metafizycznym. Gest zastąpienia szklanej szyby przez szybę papierową był uczyniony przez poetę z Gliwic nie tylko wbrew debiutanckiej książce (świetnie przyjętemu tomowi „Dzikie dzieci” z 1994 r.), ale także przeciwko deklaracji Marcina Świetlickiego, który w wierszu-manifeście „Dla Jana Polkowskiego” pozbywał się drzwiczek z tektury.

Interesująco brzmi w tym kontekście opinia jury Nagrody Kościelskich, które przyznając Siwczykowi wyróżnienie, nazwało go autorem „wydawanych od dwóch dekad tomów poezji, określanych niekiedy jako głos «pokolenia MTV»”. Jurorzy sugerowali w ten sposób, że pokolenie wychowane w raju poprockowych teledysków o „pieniądzach za nic i laskach za darmo” trafiło na jałową ziemię negatywnej scholastyki (wszystko pic na wodę, fotomontaż – quod erat demonstrandum), skrywającej się za tabelkami w Excelu i kursami franka szwajcarskiego. Kto z czytelników Krzysztofa Siwczyka pamiętał, czym była MTV na przełomie lat 80. i 90., a czym stała się dwie dekady później, bazując na trywialności i szmirze reality shows („Odpicuj mi brykę”, „Z kamerą u Kardashianów”, „Ekipa z Warszawy”), ten podzielał, chcąc nie chcąc, rozczarowanie autora światem widzialnym, a przynajmniej kreowanym przez media światoobrazem. (...)

Polecamy cały tekst na www.dwutygodnik.com

opracowanie Prekursor